Ukraiński skeletonista Władysław Heraskewycz został zdyskwalifikowany z Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 w Mediolanie-Cortina d’Ampezzo za kask z wizerunkami ukraińskich sportowców poległych w wojnie z Rosją. MKOl powołał się na zakaz demonstracji politycznych.
- Władysław Heraskewycz zdyskwalifikowany za kask z wizerunkami ukraińskich sportowców
- MKOl powołał się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej zakazujący demonstracji politycznych
- Zawodnik odrzucił alternatywne propozycje upamiętnienia ofiar
- Decyzja wywołała falę krytyki w mediach społecznościowych
- Przewodnicząca MKOl osobiście próbowała przekonać skeletonistę
Sprawa rozpoczęła się, gdy zawodnik pojawił się na torze z hełmem prezentującym zdjęcia ukraińskich sportowców, którzy zginęli podczas rosyjskiej inwazji. Międzynarodowy Komitet Olimpijski zareagował natychmiast, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej.
Próby mediacji zakończone niepowodzeniem
MKOl nie od razu sięgnął po najsurowszą karę. Jak podaje SportoweFakty, przewodnicząca komitetu Kirsty Coventry osobiście próbowała przekonać Heraskewycza do zmiany stanowiska. Zaproponowano mu różne alternatywy - od noszenia czarnej opaski po prezentację hełmu w mediach społecznościowych.
Żadna z propozycji nie spotkała się z akceptacją ukraińskiego sportowca. „This is price of our dignity” - napisał Heraskewycz, podsumowując swoją decyzję o wystąpieniu w kontrowersyjnym kasku.
Fala krytyki w polskich mediach
Reakcja na decyzję MKOl była natychmiastowa i ostra. „Obrzydliwa decyzja” - skomentował na platformie X Kamil Kołsut z Polskiego Związku Tenisowego.
Żenujące ze strony MKOl - dodał Jakub Wojczyński z Przeglądu Sportowego.
Głos w sprawie zabrał też Radosław Nawrot, publikując na swoich mediach społecznościowych: „Tu też robi się niedobrze po takich decyzjach organizatorów igrzysk. Nie wolno upamiętnić tych, których się straciło”.
Efekt Streisand w akcji?
Michał Banasiak zwrócił uwagę na paradoksalną sytuację, która powstała przez działania MKOl. Według jego analizy, decyzja o wykluczeniu Heraskewycza przyniosła znacznie więcej rozgłosu niż gdyby zawodnik mógł spokojnie wystartować w swoim kasku.
I rzeczywiście - o ukraińskim skeletoniście rozpisały się media na całym świecie. Publiczne wsparcie otrzymał między innymi od prezydenta Łotwy.
Sprawa Heraskewycza otwiera szerszą debatę o granicach neutralności politycznej w sporcie. Dla wielu obserwatorów pozostaje pytanie: czy upamiętnienie poległych może być uznane za demonstrację polityczną, czy raczej za akt ludzkiej solidarności?
Źródło: SportoweFakty

Komentarze