Administracja Donalda Trumpa prowadzi tajne rozmowy z kanadyjskimi separatystami, którzy chcą oderwać Albertę od Kanady. Jak donosi „Financial Times”, w Waszyngtonie odbyły się już trzy spotkania z liderami Alberta Prosperity Project - skrajnie prawicowej grupy dążącej do niepodległości tej bogatej w ropę prowincji.
- Urzędnicy Trumpa odbyli trzy tajne spotkania z separatystami z Alberty
- Alberta Prosperity Project chce referendum w sprawie odłączenia się od Kanady
- Separatyści liczą na linię kredytową 500 miliardów dolarów od USA
- Grupa musi zebrać 177 tys. podpisów do maja, żeby złożyć petycję
- Spotkania odbywają się w czasie napięć między USA a Kanadą
Jeff Rath, radca prawny Alberta Prosperity Project, nie ukrywa zadowolenia z przebiegu rozmów. „Stany Zjednoczone są niezwykle entuzjastycznie nastawione do wolnej i niepodległej Alberty” - mówi po spotkaniach. I dodaje z dumą: „Spotykamy się z osobami wysokiej rangi, które po naszych spotkaniach udają się prosto do Gabinetu Owalnego”.
500 miliardów na start nowego państwa
Separatyści mają konkretne plany finansowe. Liczą na otwarcie linii kredytowej w wysokości 500 miliardów dolarów, która miałaby pomóc w finansowaniu prowincji po ewentualnym odłączeniu się od Kanady. To gigantyczna suma, która pokazuje skalę ambicji grupy.
Alberta Prosperity Project planuje kolejne spotkanie w Waszyngtonie już w przyszłym miesiącu. Separatyści chcą zorganizować w prowincji referendum w sprawie niepodległości, ale najpierw muszą zebrać 177 tysięcy podpisów, żeby złożyć petycję do parlamentu przed majem.
Napięcia między USA a Kanadą
Wiadomość o tajnych spotkaniach pojawia się w szczególnie nerwowym momencie dla relacji amerykańsko-kanadyjskich. Premier Kanady Mark Carney podczas przemówienia w Davos na Światowym Forum Ekonomicznym mówił o „pęknięciu” porządku światowego - co brzmiało jak zawoalowany atak na politykę Trumpa, choć nie wymienił jego nazwiska.
Alberta to jedna z najbogatszych prowincji Kanady, głównie dzięki złożom ropy naftowej. Jej ewentualne odłączenie się od federacji byłoby poważnym ciosem dla całego kraju i mogłoby zachwiać stabilnością regionu.
Dla Polski sytuacja wymaga uważnej obserwacji - nasz kraj utrzymuje dobre relacje zarówno z USA, jak i Kanadą, a ewentualne pogłębienie się kryzysu między sojusznikami może wymagać dyplomatycznego balansowania.


Komentarze