Ukraińskie siły zbrojne przeprowadziły niszczycielski atak na strategiczny rosyjski zakład półprzewodników „Kremnij Eł” w Briańsku. Pięć z siedmiu wystrzelonych pocisków Storm Shadow trafiło bezpośrednio w fabrykę, która produkuje kluczowe komponenty do rosyjskich rakiet Iskander, Topol czy systemów S-300/400.
- Pięć pocisków Storm Shadow trafiło bezpośrednio w zakład „Kremnij Eł” w Briańsku
- Fabryka produkuje mikroelektronikę do rakiet Iskander, Topol i systemów obrony powietrznej
- W wyniku ataku zginęło 7 osób, a około 35 zostało rannych
- Pociski przyleciały ze wschodu, omijając rosyjską obronę przeciwlotniczą
- To pierwszy udokumentowany atak na tę strategiczną fabrykę półprzewodników
Nagranie z miejsca ataku to prawdziwa lekcja wojny w XXI wieku. Widać na nim moment uderzenia jednego z pocisków w ulicę Krasnoarmiejską - pasażerowie mikrobusu-taksówki krzyczą z przerażenia, kierowca gwałtownie skręca i ucieka. Za chwilę nad miastem unosi się dym z miejsca wcześniejszych uderzeń.
Precyzyjny cios w serce rosyjskiego przemysłu
Sztab Generalny Ukrainy nie ukrywa satysfakcji.
„W ramach systematycznych działań mających na celu ograniczenie potencjału militarno-ekonomicznego rosyjskiego agresora, oddziały Sił Obronnych Ukrainy przeprowadziły udany atak na fabrykę mikroelektroniki Kremnyj El w Briańsku za pomocą rakiet odpalanych z powietrza Storm Shadow”
- głosi oficjalny komunikat.
Analiza OSINT pokazuje, że pociski przyleciały ze wschodu - nie od granicy ukraińskiej, jak można by się spodziewać. To sprytny manewr, który pozwolił ominąć rosyjską obronę powietrzną. Uderzenie nastąpiło dokładnie o 17:59:04 czasu moskiewskiego.
Agencja TASS potwierdza: w zaatakowanym zakładzie i na ulicy zginęło 7 osób, około 35 zostało rannych, kilka w ciężkim stanie.
Więcej niż fabryka - strategiczny cel wojenny
Zakład „Kremnij Eł” to nie byle jaka fabryka. Powstał w 1958 roku i przez dekady stał się jednym z filarów rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Produkuje ponad 1200 rodzajów wyrobów - mikrokomponenty elektroniczne trafiają do rakiet Iskander, Topol, Buława, systemów obrony powietrznej S-300/400, pocisków Ch-59 i wielu innych.
Bez tych elementów Rosja ma problem. Duży problem.
„Na razie nie znamy dokładnej skali strat, ale biorąc pod uwagę, że w zakład trafiło co najmniej 5 głowic 500-kilogramowych, zniszczenia muszą być duże”
- ocenia ukraiński ekspert płk Roman Switan w rozmowie z Charter97.
Storm Shadow - broń długiego zasięgu
Użycie pocisków Storm Shadow to jasny sygnał. Te pociski mają zasięg do 560 kilometrów i potrafią razić cele głęboko na terytorium wroga. Briańsk leży około 150 kilometrów od granicy ukraińskiej, więc teoretycznie w zasięgu wielu systemów. Ale Storm Shadow to coś więcej - to precyzja i siła rażenia, która może zmienić oblicze konfliktu.
Ukraińcy pokazali własne nagranie z drona, dokumentujące trafienia w zakład. Każdy kadr to dowód na to, że rosyjski przemysł zbrojeniowy staje się coraz bardziej podatny na ataki.
A to może być dopiero początek systematycznego uderzania w rosyjskie możliwości produkcyjne.
Źródło: Kresy24.pl


Komentarze