Reklama

Trump w dylemacie: tunel USA-Rosja czy Tomahawki dla Ukrainy?

Trump_w_dylemacie__tunel_USA_Rosja_czy_Tomahawki_d

W najbliższych tygodniach Donald Trump stanie przed decyzją o ogromnym znaczeniu dla układu sił na arenie międzynarodowej. Amerykański prezydent musi wybrać między przyjęciem rosyjskiej propozycji budowy tunelu łączącego Alaskę z Czukotką a dostarczeniem Ukrainie zaawansowanych pocisków manewrujących Tomahawk. Ta decyzja nie tylko wywołuje napięcia w Waszyngtonie, lecz także wzbudza obawy o dalszy przebieg konfliktu na Ukrainie oraz o przyszłość stosunków amerykańsko-rosyjskich. Po rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem Trump wyraził wątpliwości, czy przekazanie Tomahawków nie zostanie odebrane przez Moskwę jako eskalacja, która mogłaby zniweczyć prowadzone przez niego wysiłki dyplomatyczne. Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, podczas wizyty w Białym Domu, intensywnie zabiegał o dostawy tych rakiet, oferując w zamian ukraińskie drony, które skutecznie niszczą cele na tyłach rosyjskich wojsk. Spotkanie zakończyło się jednak bez podjęcia ostatecznej decyzji, a dalsze losy broni dalekiego zasięgu pozostają niepewne.

Rosyjska propozycja tunelu i jej geopolityczne znaczenie

Rosja zaproponowała budowę podwodnego tunelu, który miałby połączyć Alaskę z Czukotką. Pomysł ten ma zarówno wymiar symboliczny - zbliżający dwa kontynenty i dwa mocarstwa - jak i praktyczny, potencjalnie ułatwiający transport i współpracę między Ameryką Północną a Dalekim Wschodem Rosji. Donald Trump wyraził zainteresowanie tą koncepcją, co wywołało zaskakujące reakcje na całym świecie, zwłaszcza ze strony Ukrainy i jej sojuszników, którzy postrzegają ten projekt jako element szerszej gry politycznej Rosji.

Jak podaje portal wmeritum.pl, propozycja budowy tunelu jest rozpatrywana równolegle z kwestią dostaw broni dla Ukrainy, co doskonale ilustruje złożoność obecnej sytuacji geopolitycznej. Z jednej strony mamy bowiem inicjatywę rosyjską, która może symbolizować próbę normalizacji relacji i współpracy, z drugiej - zaś potencjalne wsparcie militarne Kijowa, które mogłoby zmienić dynamikę trwającego konfliktu.

Dylemat Trumpa: Tomahawki dla Ukrainy czy dyplomacja z Rosją

Po rozmowie telefonicznej z Władimirem Putinem Donald Trump wyraził obawy, że dostarczenie Ukrainie pocisków Tomahawk zostanie przez Rosję odebrane jako eskalacja konfliktu, co mogłoby poważnie zaszkodzić procesowi pokojowemu. Jak informuje rp.pl, prezydent USA podkreślił również, że Stany Zjednoczone potrzebują tych zaawansowanych rakiet dla własnych celów strategicznych i nie mogą pozwolić sobie na uszczuplenie ich zapasów.

Z kolei Wołodymyr Zełenski podczas spotkania w Białym Domu zabiegał o dostawy Tomahawków, oferując w zamian przekazanie ukraińskich dronów, które już teraz skutecznie trafiają cele na tyłach rosyjskich wojsk - podaje rp.pl. Mimo intensywnych negocjacji spotkanie przebiegało w napiętej atmosferze i nie przyniosło konkretnej decyzji o przekazaniu rakiet, informują rmf24.pl oraz gazeta.pl.

Reklama

Decyzja w tej sprawie ma zależeć od planowanego spotkania Trumpa z Putinem w Budapeszcie oraz od reakcji Kremla - podaje portal defence24.pl. Eksperci cytowani przez forsal.pl wskazują, że przekazanie Tomahawków mogłoby istotnie ograniczyć zdolności Rosji do prowadzenia wojny i potencjalnie przyczynić się do osiągnięcia pokoju. Jednak jest to ruch obarczony ryzykiem, który może wywołać eskalację konfliktu.

Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, ostrzegł, że sprzedaż Tomahawków doprowadzi do nowej, poważnej fali napięć - podaje polsatnews.pl. Wiceprezydent USA J.D. Vance potwierdził natomiast, że ostateczna decyzja należy do prezydenta Trumpa, co podkreśla wagę i delikatność tej sprawy.

Reakcje i konsekwencje dla Ukrainy oraz dalsze perspektywy

Ukraińskie media oceniają, że Donald Trump na razie nie zamierza dostarczyć Tomahawków, co stanowi poważny cios dla Kijowa - podają rmf24.pl oraz onet.pl. Wołodymyr Zełenski zakończył swoją wizytę w Waszyngtonie bez gwarancji przekazania rakiet Tomahawk - informują gazeta.pl oraz onet.pl. Według tvn24.pl Ukraina bardzo intensywnie zabiega o wsparcie, a Tomahawki mogłyby stać się silnym argumentem na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu, jednak Stany Zjednoczone pozostają sceptyczne wobec takiego kroku.

Umowa między Ukrainą a USA dotycząca eksploatacji ukraińskich zasobów naturalnych nie obejmuje gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa, jak podaje islandersradio.co.uk. Planowane spotkanie Trumpa z Putinem w Budapeszcie ma być próbą zakończenia konfliktu, lecz według rmf24.pl oraz 300gospodarka.pl Władimir Putin nie zamierza spełnić ultimatum Trumpa.

Dodatkowo, Alaksandr Łukaszenka ostrzegł, że dostarczenie Tomahawków oznaczałoby eskalację konfliktu do poziomu „wojny nuklearnej” - podaje rmf24.pl. Tak dramatyczne ostrzeżenia pokazują, jak bardzo napięta jest obecna sytuacja i jak ryzykowne mogą być kolejne kroki w tej geopolitycznej układance.

Donald Trump stoi przed trudnym wyborem: z jednej strony może spróbować zbliżyć się do Rosji, realizując ambitny projekt infrastrukturalny, z drugiej - musi zdecydować, jak wesprzeć Ukrainę w jej walce o niepodległość i bezpieczeństwo. To, jak potoczą się dalsze wydarzenia, zależy od jego decyzji, które poznamy w nadchodzących tygodniach.

Autor

Ewa Wilczyńska

Redaktor portalu RadioPin.pl

Reklama

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Reklama