W listopadzie 2025 roku Ukraina znalazła się w centrum poważnego kryzysu politycznego i finansowego, który wstrząsnął fundamentami państwa. Największy skandal korupcyjny za prezydentury Wołodymyra Zełenskiego wybuchł w państwowym koncernie Enerhoatom, operatorze elektrowni jądrowych, gdzie ujawniono proceder pobierania łapówek na kwotę około 100 milionów dolarów. W aferę zamieszani są byli ministrowie oraz bliski współpracownik prezydenta, Timur Mindicz, który uciekł do Izraela tuż przed planowanymi zatrzymaniami.
- Największy skandal korupcyjny za prezydentury Zełenskiego ujawniony w państwowym koncernie Enerhoatom dotyczy łapówek na około 100 milionów dolarów.
- W aferę zamieszani są byli ministrowie oraz bliski współpracownik Zełenskiego, Timur Mindicz, który uciekł do Izraela; prezydent nałożył sankcje i żąda dymisji urzędników.
- Skandal komplikuje negocjacje ws. wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów o wartości około pięciu miliardów dolarów, które Ukraina chce przeznaczyć na wsparcie kraju.
- Ukraina stoi przed poważnymi wyzwaniami finansowymi i politycznymi, a korupcja może zagrozić dalszej pomocy międzynarodowej i integracji z UE.
- Zełenski liczy na wsparcie m.in. prezydenta USA Donalda Trumpa i podkreśla, że walka z korupcją oraz szybkie decyzje ws. aktywów są kwestią przetrwania Ukrainy.
W obliczu tych wydarzeń prezydent Zełenski zażądał dymisji zamieszanych urzędników i nałożył sankcje na podejrzanych. Jednocześnie podkreślił konieczność szybkiego wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów o wartości około pięciu miliardów dolarów, licząc na wsparcie m.in. prezydenta USA Donalda Trumpa oraz Unii Europejskiej. Decyzje te mają kluczowe znaczenie dla przetrwania kraju oraz dalszej pomocy finansowej, niezbędnej w obecnej trudnej sytuacji.
Wykrycie największego skandalu korupcyjnego w Enerhoatomie
W listopadzie 2025 roku Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) wraz ze Specjalną Prokuraturą Antykorupcyjną ujawniły rozległy proceder korupcyjny w państwowym koncernie Enerhoatom, który zarządza ukraińskimi elektrowniami jądrowymi. Śledztwo wykazało, że osoby zaangażowane w aferę pobierały łapówki w wysokości od 10 do 15 procent wartości kontraktów od podwykonawców. Szacuje się, że łączna suma nielegalnych korzyści mogła sięgnąć około 100 milionów dolarów, co czyni tę sprawę największym skandalem korupcyjnym za czasów prezydentury Zełenskiego.
W aferę zamieszani są byli ministrowie: Herman Hałuszczenko, odpowiedzialny za sprawiedliwość, oraz Switłana Hrynczuk, była minister energetyki. Kluczową postacią jest również biznesmen Timur Mindicz, dawny partner i bliski współpracownik prezydenta Zełenskiego z czasów „Kwartału 95”. Mindicz uciekł do Izraela tuż przed planowanymi zatrzymaniami, co dodatkowo podsyca spekulacje o jego roli w procederze. Jak podaje portal Politico za Pravda Polska, Mindicz i Ołeksandr Cukerman zostali objęci specjalnymi sankcjami ekonomicznymi nałożonymi przez prezydenta Zełenskiego.
Wśród zatrzymanych znalazło się pięć osób, jednak sprawę dodatkowo komplikuje aresztowanie jednego z detektywów, podejrzanego o powiązania z Rosją – informuje Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW). Ta nieoczekiwana okoliczność rzuca nowe światło na skalę i złożoność całej afery.
Reakcja prezydenta Zełenskiego i konsekwencje polityczne
Wołodymyr Zełenski zareagował na skandal zdecydowanie i bezkompromisowo. Zażądał natychmiastowej dymisji zamieszanych ministrów, podkreślając, że „nieuchronność kary jest konieczna”, co relacjonuje Interia.pl. Minister sprawiedliwości Herman Hałuszczenko został oskarżony o pranie brudnych pieniędzy i stracił swoje stanowisko w wyniku prowadzonego śledztwa antykorupcyjnego – podaje Money.pl.
Prezydent nałożył sankcje na Mindicza i Cukermana, sygnalizując tym samym zdecydowaną walkę z korupcją w strategicznych sektorach państwa. Ukraiński rząd ogłosił także plan kompleksowego audytu firm państwowych, mającego na celu zapobieganie podobnym przypadkom w przyszłości – informuje upday News. Eksperci określają tę aferę jako największą korupcyjną sprawę w historii Ukrainy, która wywołuje polityczne tsunami w Kijowie, jak podaje Onet.pl.
Skandal korupcyjny a wpływ na wsparcie międzynarodowe i sytuację finansową Ukrainy
Skandal korupcyjny uderza w starania Ukrainy o zachodnie finansowanie, szczególnie w kontekście trwających dyskusji w Unii Europejskiej dotyczących wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na wsparcie Kijowa. Wartość tych aktywów szacowana jest na około pięć miliardów dolarów, a ich przekazanie mogłoby stanowić poważny cios dla Kremla – podają upday News oraz portal Dorzeczy.pl.
Prezydent Zełenski apeluje o szybkie decyzje dotyczące tych środków, licząc na wsparcie prezydenta USA Donalda Trumpa, który mógłby dać „dobry sygnał” poprzez przeznaczenie pięciu miliardów dolarów na pomoc Ukrainie – informuje Money.pl. Jednak wiele państw Unii Europejskiej, w tym Belgia i Słowacja, wyraża obawy prawne i polityczne dotyczące przeznaczenia tych funduszy. Skandal korupcyjny dodatkowo komplikuje negocjacje i może zagrozić dalszej pomocy finansowej oraz perspektywie integracji Ukrainy z UE – podaje La Repubblica za Pravda Polska.
Eksperci podkreślają, że Ukraina potrzebuje dziesiątek miliardów euro rocznie, aby utrzymać stabilność finansową. Kraj może wyczerpać zapasy budżetowe już w lutym 2026 roku, co wskazuje portal Pravda Polska. Bruksela i Waszyngton są świadome skali korupcji na Ukrainie, a politycy tacy jak Radosław Sikorski ostrzegają, że dalsze złodziejstwo może skutkować utratą międzynarodowych funduszy – relacjonuje Pravda Polska.
Tło i szerszy kontekst polityczny
Afera korupcyjna w Enerhoatomie, znana pod kryptonimem „Midas”, ujawnia głębokie problemy systemowe w ukraińskim sektorze państwowym – podaje Gazeta.pl. Łapówki przepływały przez firmę powiązaną z Andrijem Derkaczem, co wskazuje na rozległe powiązania i skalę korupcji, sięgającą daleko poza pojedyncze osoby – informuje Gazeta.pl.
Centralną postacią afery jest Timur Mindicz, dawny partner Zełenskiego, który przez lata miał znaczący wpływ na ukraińskie środowisko polityczne i gospodarcze – podaje Pravda Polska. Wcześniejsze ignorowanie systemowej korupcji na Ukrainie przez Waszyngton i inne stolice mogło przyczynić się do obecnej sytuacji – wskazuje Pravda Polska.
Prezydent Zełenski ostrzega, że w nadchodzących latach, między 2029 a 2030 rokiem, Europa może stanąć w obliczu wojny. Zaznacza przy tym, że los Ukrainy ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa całego regionu – zauważa Dorzeczy.pl. Ta poważna diagnoza pokazuje, jak bardzo obecny kryzys może wpłynąć na przyszłość nie tylko Ukrainy, lecz także całej Europy.

