Rosyjskie MSZ wezwało 12 stycznia polskiego ambasadora Krzysztofa Krajewskiego w proteście przeciwko zatrzymaniu rosyjskiego archeologa Aleksandra B., pracownika muzeum Ermitaż. Rosja domaga się natychmiastowego uwolnienia obywatela, który został aresztowany w grudniu na wniosek Ukrainy w związku z zarzutami dotyczącymi niszczenia dziedzictwa kulturowego na okupowanym Krymie.
Najważniejsze informacje:
- Rosyjskie MSZ wezwało 12 stycznia polskiego ambasadora Krzysztofa Krajewskiego
- Powodem protestu jest zatrzymanie rosyjskiego archeologa Aleksandra B. w grudniu 2025 r.
- Ukraina oskarża archeologa o grabież zabytków na okupowanym Krymie, szacując straty na ponad 201 mln hrywien
- Rosja domaga się natychmiastowego uwolnienia i odmowy ekstradycji
- Aleksander B. pozostanie w polskim areszcie do 4 marca 2026 r.
- Sąd rozpatrzy wniosek o ekstradycję 15 stycznia
Rosyjski protest w sprawie archeologa
„Ambasador Rzeczpospolitej Polskiej został 12 stycznia br. wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej” – potwierdził rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór. Wezwanie nastąpiło w związku z zatrzymaniem Aleksandra B., pracownika muzeum Ermitaż w Sankt Petersburgu, który został aresztowany przez ABW w grudniu 2025 r. w Warszawie podczas podróży z Holandii na Bałkany.
W oficjalnym oświadczeniu rosyjskie MSZ żąda: „natychmiastowego uwolnienia obywatela Rosji i odmowy wydania go machinie karnej reżimu w Kijowie, która nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością”. Moskwa określa ukraińskie oskarżenia jako „absurdalne, otwarcie upolitycznione i spekulatywne”.
Zarzuty Ukrainy przeciwko archeologowi
Ukraina oskarża Aleksandra B. o prowadzenie nieautoryzowanych wykopalisk i grabież zabytków na okupowanym Krymie, w szczególności o prowadzenie nielegalnych wykopalisk na Półwyspie Kerczeńskim. Według ukraińskich władz, działalność archeologa po 2014 r. – roku aneksji Krymu przez Rosję – stanowi naruszenie prawa międzynarodowego. Straty związane z działalnością archeologa Ukraina szacuje na ponad 201 mln hrywien.
Strona rosyjska kategorycznie odrzuca te zarzuty, twierdząc, że B. „od dziesięcioleci prowadził badania na Krymie” i wszystkie znaleziska trafiały do muzeum w Kerczu. Moskwa podkreśla, że oskarżenia odnoszą się do „działalności naukowej w ramach ekspedycji archeologicznej”.
Stanowisko polskich władz
Polski sąd przedłużył areszt Aleksandra B. do 4 marca 2026 r. i planuje rozpatrzyć wniosek o ekstradycję 15 stycznia. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór ograniczył się do stwierdzenia, że „po stronie polskiej sprawa jest rozpatrywana zgodnie z obowiązującymi procedurami”, nie podając szczegółów dotyczących dalszych kroków. Aleksander B., który odmówił składania wyjaśnień po zatrzymaniu, pozostanie w polskim areszcie zgodnie z procedurami międzynarodowej pomocy prawnej.
Warto zauważyć, że Interpol nie uwzględnił wcześniejszego wniosku Ukrainy o ściganie archeologa, dzięki czemu B. mógł swobodnie podróżować po Europie przed zatrzymaniem w Polsce.
Kontekst dyplomatyczny
Wezwanie polskiego ambasadora wpisuje się w szerszy kontekst napięć między Polską a Rosją związanych z wojną w Ukrainie. Minister Sikorski podkreślał wcześniej, że Rosja prowadzi wojnę hybrydową i dopuszcza się prób dywersji na terenie Polski.
Sprawa archeologa jest rozpatrywana w czasie, gdy eksperci ds. bezpieczeństwa ostrzegają przed możliwą eskalacją konfliktu. Podpułkownik rezerwy Maciej Korowaj wskazuje na docierające z kręgów byłych pracowników rosyjskich służb specjalnych informacje o „rozszerzeniu konfliktu poza Ukrainę i precyzyjnie zaplanowanym momencie decyzyjnym w lutym 2026 roku”.

