Ropa Brent przekroczyła barierę 80 dolarów za baryłkę w poniedziałek rano, reagując na sobotni atak na Iran i blokadę Cieśniny Ormuz. To największy skok cen od miesięcy - surowiec podrożał gwałtownie o 13 proc. na otwarciu giełd.
- Ropa Brent wzrosła do 78,34 dol. za baryłkę (wzrost o 7,5%)
- Iran zablokował Cieśninę Ormuz w odpowiedzi na ataki
- Amerykańska ropa WTI podrożała o 7,3% do 71,88 dol.
- Giełdy światowe tracą, złoto drożeje o 2%
- ZEA zamknęły giełdy na dwa dni
Po początkowym szoku na rynkach cena ropy Brent ustabilizowała się na poziomie 78,34 dol. za baryłkę. To wciąż oznacza solidny wzrost o około 7,5 proc. Amerykańska ropa WTI poszła w górę o 7,3 proc., osiągając 71,88 dol. za baryłkę.
Cieśnina Ormuz zablokowana
Iran podjął drastyczne kroki w odpowiedzi na amerykańskie i izraelskie ataki. Zablokował przepływ przez kontrolowany przez siebie przesmyk w Cieśninie Ormuz. To kluczowy szlak transportu ropy - przepływa tędy około 13 milionów baryłek dziennie, czyli 31 proc. całego morskiego transportu tego surowca.
„Żaden statek nie może przepłynąć przez ten akwen” - przekazał przedstawiciel unijnej misji morskiej Aspides.
Tankowce płynące w regionie otrzymały radiowe komunikaty od irańskich Strażników Rewolucyjnych. Doszło też do ataków na przepływające statki. To scenariusz, którego najbardziej obawiali się eksperci.
Giełdy w panice, złoto w górę
Rynki akcji zareagowały natychmiast. Kontrakty terminowe na indeks Dow Jones spadły o 517 punktów, czyli 1 proc. S&P 500 i Nasdaq też straciły po około 1 proc.
Za to inwestorzy masowo rzucili się na bezpieczne aktywa. Kontrakty terminowe na złoto podskoczyły o 2 proc. Zjednoczone Emiraty Arabskie zamknęły swoje giełdy na dwa dni - to pokazuje skalę napięcia w regionie.
Kryzys jak z lat 70.
Eksperci porównują sytuację do kryzysu naftowego z lat 70. Rynki uwzględniają już w cenach szereg czarnych scenariuszy. Od utraty nawet 2 milionów baryłek irańskiego eksportu dziennie, przez ataki na infrastrukturę regionalną, aż po długotrwałe zakłócenie przepływu przez Cieśninę.
Jak donosi Money.pl, uwaga skupiła się na tym, że jakiekolwiek zakłócenia w Cieśninie Ormuz miałyby „natychmiastowe i ogromne konsekwencje” dla światowego przepływu ropy i LNG.
Dla Polski to może oznaczać wyższe ceny paliw na stacjach i wzrost inflacji. Nasz kraj importuje ropę, a każde zakłócenie w globalnych dostawach odbija się na cenach dla zwykłych kierowców.
Źródło: Money.pl


Komentarze