Polska uczestniczyła w inauguracyjnym posiedzeniu Rady Pokoju Donalda Trumpa w charakterze obserwatora, a wobec naszego kraju nie kierowano żadnych oczekiwań dotyczących opłat czy wysłania wojsk do Strefy Gazy - ujawnił Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta.
- Polska uczestniczyła w Radzie Pokoju jako obserwator, bez żadnych zobowiązań finansowych czy wojskowych
- Trump zadeklarował 10 miliardów dolarów amerykańskiego wsparcia dla budżetu Rady Pokoju
- Przydacz spotkał się z sekretarzem stanu Marco Rubio i zaprosił go do Polski
- W posiedzeniu wzięło udział ponad 40 krajów, głównie w kontekście Strefy Gazy
- Prezydent Nawrocki uznał udział za ważny dla przyszłych relacji z sojusznikami
Wydarzenie w Waszyngtonie zgromadziło przedstawicieli ponad 40 krajów. Jak podkreślił Przydacz, decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o wysłaniu polskiego przedstawiciela miała strategiczne uzasadnienie.
- Prezydent Karol Nawrocki uznał, że aby móc kiedyś w przyszłości także oczekiwać zainteresowania naszych partnerów i sojuszników Europą Wschodnią, tym, co się dzieje wokół Ukrainy, warto pokazywać swoje zainteresowanie także w innych tematach - wyjaśnił szef prezydenckiego biura.
Trump z deklaracją 10 miliardów dolarów
Głównym punktem inauguracyjnego posiedzenia była zapowiedź prezydenta Trumpa o przekazaniu 10 miliardów dolarów do budżetu Rady Pokoju. To część większego planu stabilizacji Strefy Gazy, w ramach którego dziewięć państw zadeklarowało już ponad 7 miliardów dolarów na pakiet pomocowy.
Do grona krajów finansujących odbudowę dołączyły: Kazachstan, Azerbejdżan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Maroko, Bahrajn, Katar, Arabia Saudyjska, Uzbekistan i Kuwejt. Z kolei pięć państw - Indonezja, Maroko, Kazachstan, Kosowo i Albania - zadeklarowało udział swoich wojsk w międzynarodowych siłach bezpieczeństwa w Strefie Gazy.
Rozmowy na marginesie z sekretarzem stanu
Polski przedstawiciel wykorzystał okazję do dwustronnych rozmów z najważniejszymi amerykańskimi politykami. Przydacz odbył spotkanie z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio, którego zaprosił do Polski.
Rozmawialiśmy też o przyszłych kontaktach polsko-amerykańskich na tym poziomie - przekazał Przydacz, dodając, że Rubio odpowiedział na zaproszenie pozytywnie.
Dla Polski udział w Radzie Pokoju to element szerszej strategii dyplomatycznej. Jak podkreślił Przydacz, obecność na inauguracyjnym posiedzeniu była w polskim interesie narodowym, szczególnie w kontekście wzmacniania sojuszy i budowania kapitału na przyszłość.
Warto dodać, że sekretarz stanu Marco Rubio jasno zaznaczył podczas obrad: nie ma planu B dla Strefy Gazy poza działaniami podejmowanymi przez Radę Pokoju. To pokazuje, jak poważnie administracja Trumpa podchodzi do tej inicjatywy.
Źródło: Polskie Radio 24


Komentarze