Sobotni poranek przyniósł alarm dla polskiego lotnictwa wojskowego. O godzinie 5:21 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało komunikat o rozpoczęciu operacji w polskiej przestrzeni powietrznej - wszystko przez rosyjskie bombowce atakujące Ukrainę.
- DORSZ podniósł polskie myśliwce z powodu rosyjskich ataków na Ukrainę
- Lotniska w Rzeszowie i Lublinie wstrzymały operacje cywilne
- Akcja trwała od godziny 5:21 do 8:11
- Uruchomiono naziemne systemy obrony powietrznej
- Lotniska już wznowiły normalną pracę
Ponad dwie godziny w gotowości
Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, powodem sobotniej akcji była „aktywność lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy”. Polskie myśliwce zostały podniesione w powietrze jako zabezpieczenie własnej przestrzeni powietrznej.
Działania zakończyły się o godzinie 8:11. DORSZ przekazało wtedy, że „uruchomione naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności operacyjnej”.
Pasażerowie musieli poczekać
W konsekwencji wojskowej operacji Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podjęła decyzję o czasowym wstrzymaniu ruchu lotniczego. Dotyczyło to lotnisk w Rzeszowie i Lublinie - obu położonych stosunkowo blisko wschodniej granicy.
Na szczęście dla podróżnych, przestoje nie trwały długo. PAŻP poinformowała jeszcze przed południem, że oba lotniska wznowiły już operacje.
Czujność na wschodzie
To nie pierwszy raz, gdy polskie wojsko reaguje na działania rosyjskiego lotnictwa przy granicy z Ukrainą. Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej - zawsze gdy intensywność ataków na ukraińskie terytorium wzrasta.
Dla mieszkańców regionu to przypomnienie, że wojna za wschodnią granicą wciąż trwa. A polskie służby pozostają w stałej gotowości.
Źródło: Polskie Radio 24


Komentarze