Emocjonalne nagranie policjanta z Tolkmicka obiegło sieć błyskawicznie. Sylwester Rosół, kierownik Rewiru Dzielnicowych w tej warmińsko-mazurskiej miejscowości, w dosadnych słowach opisał warunki pracy na posterunku. Efekt? Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie wszczął procedurę odwołania jego przełożonego.
- Policjant z Tolkmicka nagrał wideo o trudnych warunkach pracy na posterunku
- Od trzech miesięcy brak palacza i sprzątaczki - funkcjonariusz musi sam palić w piecu
- Nagranie stało się viralem, wywołując burzę w sieci
- Komendant Wojewódzki wszczął procedurę odwołania Komendanta z Elbląga
- Po interwencji zapewniono stałą obsługę instalacji grzewczej
Minus 21 stopni i piec do napalenia
„Taką mam refleksję… K! Od trzech miesięcy nie ma palacza i sprzątaczki, a raz wyniki nie poszły i jaki to jest k problem w tej komendzie” - tak zaczął swoje nagranie funkcjonariusz. Na filmie widać, jak z jego ust wydobywa się para. To efekt niskiej temperatury w pomieszczeniu.
2 lutego, kiedy na zewnątrz było minus 21 stopni Celsjusza, policjant musiał sam napalić w piecu przed drugą zmianą. Za jego plecami widać spory piec węglowy.
„Syf na posterunku, podłogi uje, palić trzeba w piecu codziennie, przyjeżdżać w dni wolne, podwórko oczyszczać ze śniegu” - wymienił w emocjonalnym wystąpieniu Rosół.
Komendant reaguje na viral
Sprawa szybko dotarła do Olsztyna. Insp. Mirosław Elszkowski, Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie, podjął zdecydowane kroki. Jak donosi „Fakt”, jego zachowanie i sposób przekazania informacji uważa za naganny.
„Jego zachowanie i sposób przekazania informacji zaprezentowany w nagraniu uważa za naganny i godzi w innych funkcjonariuszy oraz policyjny mundur” - skomentował insp. Elszkowski.
Efekt? Wszczęcie procedury odwołania Komendanta Miejskiego Policji w Elblągu, pod którego podlega posterunek w Tolkmicku.
Problem rozwiązany po nagłośnieniu
Reakcja przełożonych była natychmiastowa. Po interwencji Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie zapewniła stałą obsługę instalacji grzewczej przez pracownika cywilnego.
To pokazuje, że problemy istniały naprawdę. Funkcjonariusze przez trzy miesiące radzili sobie sami - palili w piecu, sprzątali posterunek, odśnieżali podwórko. I dopiero viral w sieci sprawił, że sytuacja się zmieniła.
Sprawa z Tolkmicka rzuca światło na warunki pracy policjantów na prowincji. Pytanie brzmi: ile jeszcze takich posterunków czeka na nagłośnienie swoich problemów?
Źródło: Fakt


Komentarze