Brzmi jak scenariusz serialu medycznego, ale to rzeczywistość. Szpital Rangueil w Tuluzie został postawiony w stan najwyższej gotowości po tym, jak pacjent zgłosił się na SOR z… pociskiem artyleryjskim z I wojny światowej w odbycie.
- Mężczyzna zgłosił się do szpitala w Tuluzie z silnym bólem odbytu
- Podczas operacji okazało się, że w odbycie ma niemiecki pocisk artyleryjski z 1918 roku
- Pocisk o długości 16 cm nie stwarzał zagrożenia wybuchem
- Szpital został ewakuowany, a saperzy zneutralizowali sytuację
- Pacjent nie poniesie odpowiedzialności karnej - pocisk był zdemilitaryzowany
Do niecodziennego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę. Mężczyzna (francuskie media nie podają jego wieku) pojawił się na izbie przyjęć szpitala Rangueil, skarżąc się na silny ból. Medykom wyjaśnił, że włożył sobie „jakiś przedmiot”, nie precyzując jednak, co dokładnie.
Szok podczas operacji
Prawda wyszła na jaw dopiero na sali operacyjnej. „Podczas zabiegu chirurg zdał sobie sprawę, że to pocisk artyleryjski z czasów I wojny światowej, o długości około 16 centymetrów i szerokości 4 centymetrów” - donosi portal dziennika „Le Figaro”, powołując się na źródła w policji.
Personel szpitala natychmiast zaalarmował służby. Około 1:40 w nocy na miejsce przyjechała policja, która wezwała saperów. Utworzono strefę bezpieczeństwa wokół placówki medycznej.
Niemiecki niewybuchu z 1918 roku
Obawy o wybuch okazały się na szczęście bezpodstawne. Niemiec pocisk artyleryjski z 1918 roku był już zdemilitaryzowany i nie stanowił zagrożenia. Mimo to cała procedura musiała zostać przeprowadzona zgodnie z protokołem bezpieczeństwa.
Śledczy wszczęli postępowanie w sprawie posiadania amunicji kategorii A - tej najniebezpieczniejszej, obejmującej amunicję przeciwpancerną, zapalającą i wybuchową. Mężczyzna ma zostać przesłuchany w najbliższych dniach w celu wyjaśnienia, skąd wziął pocisk.
Sprawa bez konsekwencji prawnych
Prokuratura w Tuluzie ostatecznie nie będzie zajmować się sprawą. Jak wyjaśniają francuskie media, „ponieważ amunicja została zdemilitaryzowana, nie popełniono żadnego przestępstwa”.
Pacjent po operacji czuje się dobrze, a szpital wrócił już do normalnego funkcjonowania. Historia ta z pewnością przejdzie do annałów najbardziej niecodziennych przypadków medycznych.
We Francji, podobnie jak w Polsce, regularnie odnajduje się amunicję z czasów obu wojen światowych. Ale przypadek pacjenta z Tuluzy to ewenement nawet jak na tamtejsze standardy.
Źródło: RMF24


Komentarze