Reklama

Nie żyje Brad Arnold z zespołu 3 Doors Down. Wokalista miał 47 lat

radiopin_20260207_223053

Brad Arnold, charyzmatyczny wokalista i współzałożyciel amerykańskiego zespołu 3 Doors Down, zmarł w sobotę 7 lutego 2026 roku w wieku 47 lat. Artysta odszedł po walce z nowotworem, otoczony rodziną i żoną Jennifer Sanderford.

  • Brad Arnold zmarł w wieku 47 lat po walce z rakiem nerki
  • Wokalista 3 Doors Down odszedł 7 lutego 2026, otoczony rodziną
  • Arnold ujawnił chorobę w maju 2025 roku
  • Zespół stworzył hity jak „Kryptonite” i „Here Without You”
  • Pierwszy album „The Better Life” osiągnął status 7-krotnej platyny

Arnold, urodzony 27 września 1978 roku, ujawnił swoją walkę z chorobą w maju ubiegłego roku. Jak ogłosił wtedy, zdiagnozowano u niego zaawansowanego raka nerki z przerzutami do płuc. Mimo trudnej diagnozy artysta nie poddał się i walczył do końca.

Gigant amerykańskiego rocka

3 Doors Down powstał w 1996 roku w Escatawpa w stanie Mississippi. Zespół szybko zyskał rozpoznawalność dzięki charakterystycznemu brzmieniu i przebojom, które podbiły nie tylko Amerykę, ale i cały świat - w tym Polskę.

Reklama

Przełom przyszedł z debiutanckim albumem „The Better Life” wydanym w lutym 2000 roku. Płyta okazała się prawdziwym fenomenem, osiągając status 7-krotnej platyny. To właśnie z tego krążka pochodzą największe hity zespołu.

„With his beloved wife Jennifer and his family by his side, he passed away peacefully, surrounded by loved ones, in his sleep after his courageous battle with cancer”

- brzmi oficjalny komunikat rodziny, jak podaje Plejada.

Hity, które pokochała Polska

Utwory takie jak „Kryptonite”, „Here Without You” czy „When I’m Gone” były stałymi gośćmi w playlistach polskich stacji radiowych. Szczególnie „Kryptonite” stał się prawdziwym hymnem pokolenia, które dorastało na przełomie wieków.

Brad Arnold był nie tylko wokalistą, ale też główną siłą twórczą zespołu. To on pisał większość tekstów i odpowiadał za charakterystyczne brzmienie 3 Doors Down - mieszankę post-grunge’u z elementami rocka alternatywnego.

Śmierć Arnolda to ogromna strata dla światowego rocka. Artysta pozostawił po sobie bogatą spuściznę muzyczną i miliony fanów na całym świecie, którzy będą pamiętać jego niepowtarzalny głos i energię sceniczną.

Źródło: Plejada

Autor

Andrzej Konieczko

Redaktor portalu RadioPin.pl

Reklama

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Reklama