Reklama

Miliony Amerykanów protestują przeciwko polityce Trumpa wobec Putina

Miliony_Amerykanów_protestują_przeciwko_polityce_T

Miliony Amerykanów wyszły na ulice Stanów Zjednoczonych 18 października 2025 roku, by wyrazić sprzeciw wobec polityki prezydenta Donalda Trumpa wobec Rosji i Władimira Putina. Pod hasłem „No Kings” demonstranci manifestowali swoje niezadowolenie z podejścia administracji do trwającego konfliktu na Ukrainie. Protesty miały miejsce nie tylko w Waszyngtonie, ale także w wielu innych miastach, ukazując skalę społecznego niezadowolenia i obaw o przyszłość polityki zagranicznej USA.

Prezydent Trump, który prowadzi politykę ugłaskiwania Rosji i unika eskalacji konfliktu, spotyka się z rosnącą krytyką zarówno w kraju, jak i za granicą. Jego sprzeciw wobec dostarczania Ukrainie pocisków Tomahawk oraz intensywne rozmowy dyplomatyczne z Putinem i Zełenskim budzą kontrowersje co do skuteczności i kierunku amerykańskiej polityki wobec wojny.

Masowe protesty w USA przeciwko polityce Trumpa

18 października 2025 roku miliony Amerykanów wyszły na ulice pod hasłem „No Kings”, protestując przeciwko polityce administracji Donalda Trumpa wobec Rosji i Władimira Putina. Demonstracje odbywały się nie tylko w stolicy kraju, Waszyngtonie, ale także w licznych miastach na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Ta ogólnokrajowa mobilizacja obywateli świadczy o szerokim niezadowoleniu społecznym i rosnącym niepokoju wobec kursu politycznego, jaki prowadzi obecny prezydent.

Jak podaje portal rmf24.pl, protesty są odpowiedzią na postrzegane ugłaskiwanie Putina przez Trumpa oraz brak zdecydowanego wsparcia dla Ukrainy. Wielu demonstrantów wyrażało sprzeciw wobec polityki, która według nich zbyt często ustępuje rosyjskiemu przywódcy i nie stawia wyraźnej granicy wobec agresji na Ukrainę. Hasło „No Kings” symbolizuje sprzeciw wobec polityki, którą odbierają jako zbyt uległą i nieprzynoszącą realnych efektów w powstrzymaniu rosyjskiej ekspansji.

Relacje Trumpa z Putinem i ich wpływ na politykę wobec Ukrainy

Donald Trump, 45. prezydent USA w latach 2017-2021, obecnie prowadzi politykę appeasementu wobec Putina, co jest szeroko krytykowane jako błędne podejście wobec rosyjskiego agresora. Jak informuje tvn24.pl, ta strategia polega na unikaniu bezpośredniej konfrontacji i próbach negocjacji, które mają zapobiec eskalacji konfliktu, lecz jednocześnie nie przynoszą zdecydowanego wsparcia dla Ukrainy.

Trump wielokrotnie kontaktował się telefonicznie z Putinem, m.in. 16 października 2025 roku. Jak wskazuje poland.news-pravda.com, Kreml wykorzystuje te rozmowy do opóźniania decyzji i osłabiania amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy, co budzi obawy o skuteczność tej dyplomacji. Spotkanie Trumpa z Putinem na Alasce 15 sierpnia 2025 roku miało na celu omówienie sytuacji na Ukrainie i możliwego przymierza, jednak wywołało mieszane reakcje. Według informacji z cs.wikinews.org oraz fakt.pl, Trump wyraził złość na medialny przekaz dotyczący rozmów, co wskazuje na napięcia i trudności w komunikacji.

Reklama

Prezydent sprzeciwia się dostarczaniu Ukrainie pocisków Tomahawk, argumentując, że takie działania mogą zostać przez Putina odebrane jako eskalacja konfliktu. Potwierdza to Biały Dom, jak podaje rp.pl. Jednocześnie Trump zorganizował dla Putina huczne powitanie, co wzbudziło nadzieje na pokój, choć niektórzy komentatorzy zauważają, że prezydent bardziej skupia się na osobistych relacjach z rosyjskim przywódcą niż na realnym rozwiązaniu wojny.

Krytyka i kontrowersje wokół polityki Trumpa oraz perspektywy zakończenia wojny

Polityka Trumpa spotyka się z ostrą krytyką ze strony ekspertów i polityków. Jak relacjonuje tvn24.pl, dziennikarz Jarosław Kuźniar oraz polityk Nigel Farage z onet.pl określają ją mianem ugłaskiwania agresora i ostrzegają, że wynik rozmów pokojowych nie może oznaczać zwycięstwa Putina. J.D. Vance, cytowany przez money.pl, zwraca uwagę, że ani Rosjanie, ani Ukraińcy nie są obecnie gotowi na zawarcie trwałego porozumienia pokojowego. Według niego Trump próbuje zmusić Putina do negocjacji poprzez dyplomację i sankcje, choć rezultaty tych działań pozostają niepewne.

Z kolei Rosjanie postrzegają Trumpa jako swoją ostatnią nadzieję na złagodzenie sankcji, co wywołuje obawy o możliwe ustępstwa w polityce wobec Moskwy - informuje sport.interia.pl. Z kolei Boris Johnson podkreśla na łamach forbes.pl, że Trump nie chce przejść do historii jako ten, który stracił Ukrainę, a relacje między Trumpem a prezydentem Zełenskim uległy ostatnio poprawie.

Sam Trump określił się jako „prezydent pokoju” i podsumował swoje wysiłki na rzecz zakończenia wojen, wyrażając marzenie o pokojowej Nagrodzie Nobla, jak podaje newsweek.pl. Tymczasem w kraju rośnie presja społeczna i polityczna na bardziej zdecydowane działania wobec Rosji. Lindsey Graham zaapelował o surowe sankcje i uznanie Rosji za państwo terrorystyczne, co wskazuje na rosnące napięcia i oczekiwania wobec administracji - informuje seznam.cz.

Polityka Trumpa wobec Rosji pełna jest sprzeczności. Z jednej strony stara się unikać eskalacji i stosuje ugłaskiwanie Putina, z drugiej - jak donosi rp.pl - przedłużył i zaostrzył sankcje nałożone na Moskwę. Jego stosunek do rosyjskiego przywódcy jest równie niejednoznaczny: choć wyrażał złość i frustrację z powodu bombardowań Ukrainy (bbc.com), to równocześnie organizował dla Putina huczne powitanie i prowadził z nim uprzejme rozmowy. Taka dwuznaczność rodzi mieszane uczucia i pozostawia wiele pytań o kierunek, w jakim zmierza amerykańska polityka wobec konfliktu na Ukrainie.

Autor

Andrzej Nawrocki

Redaktor portalu RadioPin.pl

Reklama

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Reklama