Reklama

Koniec z suszą? Pokrywa śnieżna może uratować wiosnę 2026

radiopin_20260204_083103

Po raz pierwszy od lat Polska ma szansę uniknąć alarmu suszy hydrologicznej na początku wiosny. Gruba warstwa śniegu, która pokrywa większość kraju, daje nadzieję na poprawę bilansu wodnego - ocenia prof. Paweł Rowiński z Instytutu Geofizyki PAN.

  • Gruba pokrywa śnieżna może zapobiec suszy hydrologicznej na wiosnę 2026
  • Prof. Rowiński prognozuje pierwszy rok bez alarmu suszowego od dawna
  • IMGW zapowiada ocieplenie do 7-8 stopni Celsjusza
  • Gwałtowne roztopy mogą spowodować lokalne podtopienia
  • Idealna sytuacja to powolne topnienie z temperaturami oscylującymi wokół zera

Hydrolog nie kryje optymizmu. „Zapowiada się pierwszy rok od lat, w którym nie powinniśmy wszczynać alarmu zagrożenia suszą hydrologiczną na początku wiosny” - mówi dyrektor Instytutu Geofizyki PAN. To prawdziwa rewolucja po latach zmagań z deficytem wody.

Śnieg to skarb. Ale tylko jeśli stopnieje powoli

Kluczowe będzie tempo roztopów. Na początku tygodnia temperatury w całym kraju były ujemne, miejscami sięgając nawet -20 stopni Celsjusza. Ale nadchodzi ocieplenie.

IMGW zapowiada wzrost temperatury do 7-8 stopni w niektórych miejscach kraju. I tu pojawia się ryzyko.

Reklama

„Jeśli będziemy mieli powolne roztopy, czyli nastąpi takie klasyczne przedwiośnie z temperaturami nawet minusowymi w nocy, ale lekko na plusie w ciągu dnia, to topnienie będzie następowało wolno” - tłumaczy prof. Rowiński.

Taki scenariusz to prawdziwy hit. Gleba zostanie odpowiednio nawilgocona, a deficyty wód gruntowych - z którymi zwykle wchodzimy w nowy sezon - będą znacznie mniejsze albo znikną całkowicie.

Gwałtowne ocieplenie może zepsuć szyki

Problem w tym, że natura nie zawsze gra według naszych planów. Jeśli temperatura wzrośnie zbyt gwałtownie, śnieg zacznie topnieć za szybko. A to oznacza jedno - ryzyko lokalnych podtopień, a może nawet powodzi.

„W związku z tym nastąpi gwałtowne topnienie - mogą więc wystąpić lokalne problemy z podtopieniami, a może nawet z zalaniami” - ostrzegają meteorolodzy.

To dylemat godny Szekspira. Za mało śniegu - susza. Za szybkie topnienie - zalania. Złoty środek? Powolne, stopniowe roztopy rozłożone w czasie.

Dlaczego ta zima jest inna

Ostatnie lata to pasmo suchych wiosn i alarmów hydrologicznych. Rolnicy patrzyli na pola jak na pustynię, a poziomy wód gruntowych robiły się niepokojąco niskie. Ta zima może wszystko zmienić.

Gruba pokrywa śnieżna to naturalne „konto oszczędnościowe” wody. Każdy centymetr śniegu to miliony litrów wody czekającej na właściwy moment. Pytanie tylko, czy natura pozwoli nam skorzystać z tego skarbu w kontrolowany sposób.

Źródło: TVN24

Autor

Ewa Wilczyńska

Redaktor portalu RadioPin.pl

Reklama

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Reklama