Afera Jeffreya Epsteina wciąż zbiera swoje żniwo wśród elit biznesowych. Brad Karp, prezes jednej z najbardziej prestiżowych kancelarii prawnych w USA - Paul, Weiss, Rifkind, Wharton & Garrison - złożył rezygnację 4 lutego, po ujawnieniu jego powiązań ze zmarłym finansistą.
- Brad Karp z kancelarii Paul, Weiss złożył rezygnację po ujawnieniu powiązań z Epsteinem
- Wcześniej stanowiska stracili szefowie L Brands, Barclays i Apollo
- Departament Sprawiedliwości USA opublikował 30 stycznia kolejną porcję dokumentów
- Lista osób zamieszanych w aferę stale się powiększa
- Sprawa dotknęła największych tuzów globalnego kapitalizmu
To kolejny głośny przypadek w serii rezygnacji, które wywołała publikacja dokumentów przez amerykański Departament Sprawiedliwości 30 stycznia. Karp dołączył tym samym do grona wpływowych biznesmenów, których kariera legła w gruzach po ujawnieniu kontaktów z Epsteinem.
Epidemia rezygnacji w świecie biznesu
Lista jest imponująco długa. Les Wexner, magnat handlu detalicznego zatrudniający Epsteina jako doradcę finansowego, pierwszy pożegnał się ze stanowiskiem w L Brands w 2020 roku. Rok później padły kolejne głośne nazwiska.
Jes Staley, szef brytyjskiego banku Barclays, został zmuszony do rezygnacji. Leon Black, założyciel firmy inwestycyjnej Apollo, podzielił ten sam los. Jak donosi „The Economist”, niektóre z największych nazwisk w świecie biznesu - od Billa Gatesa po Larry’ego Summersa, byłego sekretarza skarbu USA - zostały zszargane przez powiązania z Epsteinem.
„Za życia Jeffrey Epstein bezlitośnie wykorzystywał młode kobiety. Obecnie jego duch dręczy inną grupę: największych tuzów globalnego kapitalizmu” - piszą dziennikarze „The Economist”.
Analiza e-maili ciągle trwa
Problem w tym, że to dopiero początek. Prawnicy, dziennikarze i użytkownicy mediów społecznościowych wciąż przeczesują e-maile Epsteina w poszukiwaniu nowych powiązań. Każda kolejna porcja dokumentów może przynieść następne głośne nazwiska.
Wszystkie te osoby łączy jedno - różny poziom zaangażowania w relacje z Epsteinem, ale zbyt bliskie kontakty, żeby przejść bez szwanku przez publiczną kontrolę. W erze mediów społecznościowych i natychmiastowego dostępu do informacji, każdy szczegół jest analizowany pod lupą.
Sprawa pokazuje, jak daleko sięgają konsekwencje skandalu Epsteina. Nie chodzi już tylko o sprawiedliwość dla jego ofiar, ale też o rozliczenie całego systemu powiązań, które umożliwiły mu funkcjonowanie przez lata. A to może oznaczać kolejne rezygnacje w najbliższych miesiącach.
Źródło: Onet


Komentarze