Karol Strasburger otworzył się przed dziennikarzem Mariuszem Szczygłem na temat samotności. Znany prezenter „Familiady” nie kryje, że życie bez drugiego człowieka u boku jest dla niego prawdziwą udręką.
- Strasburger przyznał, że samotność jest dla niego „rzeczą koszmarną”
- Aktor podkreśla znaczenie fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem
- Od śmierci pierwszej żony Ireny w 2013 roku długo nie szukał nowego związku
- Obecnie jest szczęśliwy z Małgorzatą Weremczuk i córką Laurą
- W chwili narodzin córki miał 72 lata
Brutalne wyznanie gwiazdora telewizji
„Trzeba natychmiast szukać, może nie partnera, ale być z kimś. Samotność jest - przynajmniej dla mnie - rzeczą koszmarną” - to słowa Karola Strasburgera, które padły w najnowszym wywiadzie udzielonym Mariuszowi Szczygłowi. Aktor, który przez dziesięciolecia uchodził za ideał polskiego dżentelmena, nie kryje swoich lęków przed samotnością.
77-letni prezenter „Familiady” wie, o czym mówi. Po śmierci pierwszej żony Ireny w 2013 roku, z którą był związany od 1981 roku, długo żył w pojedynkę. Irena zmarła po ciężkiej chorobie, a dla Strasburgera był to trudny okres.
Filozofia bliskości według Strasburgera
W rozmowie ze Szczygłem aktor rozwinął swoją wizję relacji międzyludzkich. „Należy szukać ludzi, szukać kontaktu. Jak mówią mędrcy nauk chińsko-indyjskich, powinniśmy mieć kontakt fizyczny z kimś, on jest bardzo nam potrzebny” - przekonuje Strasburger.
Jego słowa brzmią jak manifest przeciwko samotności: „Żebyśmy nie mieli poczucia samotności, że druga osoba jest oddalająca się. Powinniśmy kogoś przytulić raz, dwa razy dziennie. Bardzo ważne”.
Nowe szczęście po latach samotności
Przełomem w życiu aktora okazało się spotkanie z Małgorzatą Weremczuk. Para wzięła ślub, a w 2019 roku na świat przyszła ich córka Laura. Strasburger został ojcem w wieku 72 lat.
Jak podkreśla w wywiadzie, nie każde spotkanie musi prowadzić do wielkiej miłości. „I to, że się umówimy z kimś na kawę, nie oznacza, że to jest nasza zdobycz życiowa czy partner” - tłumaczy aktor. Najważniejszy jest sam kontakt z drugim człowiekiem.
Słowa Strasburgera to prawdziwy głos doświadczenia. Człowieka, który przeszedł przez stratę ukochanej osoby i odnalazł nowe szczęście. Ale też kogoś, kto nie boi się mówić o swoich słabościach i potrzebach.
Źródło: Fakt


Komentarze