Federico Valverde potrzebował zaledwie jednej połowy, żeby przejść do historii Santiago Bernabéu. Urugwajczyk strzelił hat-tricka w starciu z Manchesterem City i praktycznie załatwił awans Realu Madryt do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.
- Valverde strzelił hat-tricka w 20., 27. i 42. minucie
- Real pokonał City 3:0 w pierwszym meczu 1/8 finału LM
- 18-letni Thiago Pitarch został najmłodszym debiutantem Realu w LM
- Vinicius Junior zmarnował rzut karny w drugiej połowie
- Rewanż na Etihad Stadium już za tydzień
Pierwszy gol padł w 20. minucie i od razu było jasne, że to może być wyjątkowy wieczór. Thibaut Courtois posłał długie podanie, Valverde przebiegł niemal pół boiska, minął Gianluigiego Donnarummę i wpakował piłkę do pustej bramki. Bernabéu wariowało.
Ale to był dopiero początek show Urugwajczyka.
Valverde w trybie demolki
Siedem minut później ten sam zawodnik popisał się kapitalnym strzałem z woleja. Donnarumma nie miał szans. A w 42. minucie? Hat-trick skompletowany po kolejnej dynamicznej akcji, kiedy Valverde ograł obrońcę jak słupek treningowy.
Najbardziej szokujący fakt? Pomocnik Realu przed tym meczem miał zero goli w tej edycji Champions League. Po pierwszej połowie na koncie zapisał już trzy trafienia.
Manchester City wyglądał jak zespół w szoku. Pep Guardiola na ławce tylko bezradnie rozłożył ręce, obserwując jak jego drużyna tonie w madryckiej ofensywie.
Historyczny debiut na Santiago Bernabéu
Mecz zapisał się w historii nie tylko przez Valverde. Od pierwszej minuty na murawie pojawił się 18-letni Thiago Pitarch, który został najmłodszym piłkarzem w dziejach Realu wystawionym w podstawowym składzie w Lidze Mistrzów. Chłopak pobił rekord samego Raúla!
Urodzony 3 sierpnia 2007 roku Hiszpan dostał szansę od trenera Álvaro Arbeloy i nie zawiódł zaufania, rozgrywając solidny mecz na środku pola.
Zmarnowana szansa Viniciusa
W drugiej połowie Real mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie. Vinicius Junior wywalczył rzut karny po dynamicznej akcji w polu karnym, ale sam fatalnie go wykonał. Brazylijczyk nie wykorzystał doskonałej okazji na czwartego gola dla „Królewskich”.
Donnarumma obronił jedenastkę, dając Cityemu choć odrobinę nadziei na rewanż. Choć przy trzybramkowej stracie trudno mówić o realnych szansach na odrobienie strat.
Jak stwierdził po meczu Guardiola:
„Nigdy nie wiesz, co się wydarzy w tych rozgrywkach, ale dobre rzeczy nie mogą się zdarzyć, jeśli nie jesteś tym, kim jesteś”.
Rewanż na Etihad Stadium już za tydzień. City musi odrobić trzybramkową stratę, żeby marzyć o ćwierćfinale. Misja? Praktycznie niemożliwa.
Źródło: PiłkaNożna.pl


Komentarze