O świcie 18 lutego Polska poderwała swoje myśliwce w związku z rosyjskimi atakami na terytorium Ukrainy. Operacja DORSZ trwała prawie 4 godziny - od 4:31 do 8:15 - i zakończyła się bez naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
- Polskie myśliwce poderwane o godzinie 4:31 w odpowiedzi na rosyjskie ataki dalekiego zasięgu
- Lotniska w Rzeszowie i Lublinie zamknięte do godziny 7:11 - pasażerowie z opóźnieniami
- Naziemne systemy obrony przeciwlotniczej osiągnęły stan gotowości
- Operacja zakończona o 8:15 - polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona
- Działania miały charakter prewencyjny zgodnie z procedurami NATO
Alarm o świcie, reakcja błyskawiczna
„Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej” - takie ostrzeżenie wydało DORSZ dokładnie o godzinie 4:31.
Wojsko zareagowało natychmiast. Uruchomiono niezbędne siły zgodnie z procedurami, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości.
Lotniska zablokowane, pasażerowie czekają
Konsekwencje odczuli też cywile. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej wstrzymała operacje lotnicze na lotniskach w Rzeszowie i Lublinie - chodziło o zapewnienie swobody działania polskiemu lotnictwu wojskowemu.
Blokada trwała od 4:31 do 7:11, czyli ponad dwie i pół godziny. Pasażerowie musieli liczyć się z opóźnieniami i odwołaniami lotów w porannych godzinach.
Misja wykonana bez incydentów
O godzinie 8:15 DORSZ ogłosiło koniec operacji i powrót do standardowej działalności. „Nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP przez obiekty mogące stanowić zagrożenie” - podkreślono w komunikacie.
To kolejna taka sytuacja w tym roku. Polska, ze względu na położenie tuż przy granicy z Ukrainą, regularnie podrywa myśliwce podczas rosyjskich ataków. Działania mają charakter prewencyjny i są zgodne z procedurami sojuszniczymi.
Dziś rano wszystko poszło zgodnie z planem - żadnych naruszeń, żadnych incydentów. Ale przypomina to, jak blisko jesteśmy wojny.
Źródło: Tylko Śląsk


Komentarze