Premier Polski Donald Tusk zakończył spotkanie z premier Islandii Kristrun Frostadottir nietypowym gestem - wręczył jej wafelek Prince Polo. To nie był przypadkowy wybór.
- Premier Islandii Kristrun Frostadottir gościła w środę w Warszawie
- Donald Tusk wręczył jej na koniec spotkania wafelek Prince Polo
- Prince Polo to kultowy produkt na Islandii, znany jako „Prins Póló”
- W latach 70. statystyczny Islandczyk zjadał około 1 kg tego wafla rocznie
- Popularność produktu sięga lat 50., gdy był jednym z nielicznych importowanych słodyczy
Kristrun Frostadottir, 37-letnia premier Islandii, która urząd objęła w grudniu 2024 roku, spotkała się w środę z Donaldem Tuskiem w Warszawie. Po oficjalnych rozmowach przywódcy zwoływali konferencję prasową. I tu wydarzyło się coś, czego nie przewidziały żadne protokoły dyplomatyczne.
Wafelek, który podbił Islandię
Na sam koniec spotkania Tusk sięgnął po prezent, który idealnie trafia w islandzką nostalgię. Prince Polo - wafelek produkowany w Cieszynie od 1955 roku - to nie byle jaka słodycz dla mieszkańców tej nordyckiej wyspy. To kawałek ich dzieciństwa.
Jak wielka jest miłość Islandczyków do polskiego wafla? W latach 70. XX wieku statystyczny mieszkaniec wyspy zjadał około kilograma Prince Polo rocznie. Dla porównania - to jakby każdy Polak zjadał rocznie kilka kilogramów konkretnego zagranicznego produktu.
„Całe pokolenie Islandczyków wyrosło na dwóch rzeczach - amerykańskiej Coca-Coli i polskim Prince Polo” - mówił w 1999 roku Ólafur Ragnar Grímsson, ówczesny prezydent Islandii.
Od Cieszyna na koniec świata
Historia tego fenomenu zaczęła się w latach 50. ubiegłego wieku. Prince Polo był wtedy jednym z niewielu importowanych słodyczy dostępnych na Islandii. Na wyspie, gdzie wybór produktów był mocno ograniczony, polski wafelek szybko zyskał status kultowego przysmaku.
Dziś Islandczycy nadal go uwielbiają, choć już nie jedzą tak dużo - obecnie szacuje się, że przeciętny mieszkaniec wyspy zjada pół kilograma rocznie. Znają go pod lokalną nazwą „Prins Póló” i często wspominają przy okazji rodzinnych spotkań czy wspomnień z dzieciństwa.
Wafelek, który wyszedł spod maszyn Olza SA w Cieszynie (obecnie należy do Mondelēz International), stał się więc nieoczekiwanym ambasadorem polsko-islandzkich relacji. Gest Tuska pokazuje, że polski premier doskonale zna islandzkie gusta i tradycje.
Dyplomacja przez żołądek
To nie pierwszy raz, gdy politycy sięgają po jedzenie jako element dyplomacji. Tym razem jednak wybór był szczególnie trafny - Prince Polo to produkt, który rzeczywiście łączy nasze kraje i wywołuje pozytywne emocje u Islandczyków.
Kristrun Frostadottir, która prowadzi rząd zaledwie od kilku miesięcy, z pewnością doceniła ten gest. W końcu otrzymała nie tylko słodycz, ale też kawałek islandzkiej historii - opakowany w polskie tradycje.
Źródło: Wiadomości Onet


Komentarze