Reklama

Dlaczego Ukraina chce Tomahawki? Rosja ostrzega przed eskalacją

Dlaczego_Ukraina_chce_Tomahawki__Rosja_ostrzega_pr

Amerykańskie rakiety manewrujące Tomahawk znalazły się w centrum uwagi podczas październikowych rozmów między Waszyngtonem, Kijowem i Moskwą. Prezydent USA Donald Trump rozważa możliwość przekazania tej zaawansowanej broni Ukrainie, co mogłoby znacząco wzmocnić jej zdolności ofensywne w trwającym konflikcie z Rosją. Ukraina dąży do pozyskania Tomahawków, aby uderzać na strategiczne cele położone głęboko na terytorium rosyjskim, co miałoby osłabić potencjał wojskowy przeciwnika.

Decyzja o ewentualnym przekazaniu rakiet budzi jednak silne kontrowersje. Kreml i jego sojusznicy ostrzegają, że dostawy tej broni mogą przekroczyć „czerwoną linię” i doprowadzić do eskalacji konfliktu, włącznie z możliwością użycia broni jądrowej. Z kolei eksperci wskazują, że choć liczba rakiet, którą mogłaby otrzymać Ukraina, nie zapewni natychmiastowego przełomu na froncie, to sam fakt ich przekazania stanowi ważny krok w wojennej dynamice i narzędzie presji politycznej na Rosję.

Ukraina zabiega o Tomahawki - broń o dalekim zasięgu i precyzji

Ukraina oficjalnie wnioskuje o dostawy amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk, które charakteryzują się zasięgiem od 1600 do 2500 kilometrów. Taka odległość pozwoliłaby Kijowowi na precyzyjne uderzenia w głębokie zaplecze wojskowe Rosji, obejmujące m.in. bazy lotnicze, składy amunicji oraz fabryki broni. Według portalu Forsal.pl, strategicznymi celami Ukrainy miałyby być rosyjskie bombowce strategiczne oraz rafinerie, co mogłoby znacząco osłabić rosyjską armię i jej infrastrukturę wojskową.

Jak podaje serwis INTERIA.PL, Ukraina mogłaby otrzymać od 20 do 50 pocisków Tomahawk. Eksperci oceniają tę ilość jako niewystarczającą do natychmiastowego przełomu na froncie, jednak uznają ją za istotny krok w zwiększaniu zdolności ofensywnych ukraińskich sił zbrojnych. Według informacji z portali onet.pl i WP Tech, zasięg Tomahawków pozwoliłby na atakowanie około 1655 do 1945 obiektów wojskowych na terytorium Rosji, co obrazuje potencjał tej broni w kontekście długofalowej strategii.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapewnił, że rakiety będą używane wyłącznie do atakowania celów wojskowych, co ma na celu ograniczenie ryzyka eskalacji konfliktu i uniknięcie strat wśród ludności cywilnej. Deklaracja ta ma także znaczenie polityczne, podkreślając odpowiedzialne podejście Kijowa do wykorzystania nowoczesnej broni.

Reakcja Rosji i sojuszników - groźby i ostrzeżenia przed eskalacją

Kreml wielokrotnie ostrzegał, że przekazanie Tomahawków Ukrainie przekroczy „czerwoną linię” i może doprowadzić do poważnej eskalacji konfliktu, włącznie z możliwością wojny nuklearnej. Jak podaje RMF 24, rosyjskie władze argumentują, że nie są w stanie odróżnić w locie, czy wystrzelony pocisk jest konwencjonalny, czy jądrowy, co zwiększa ryzyko niezamierzonego konfliktu nuklearnego.

Reklama

Prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że każde wystrzelenie Tomahawka może być traktowane jako potencjalny atak nuklearny, a decyzja o przekazaniu tej broni Ukrainie może przekreślić szanse na pokój. Informacje te potwierdzają portale Forsal.pl oraz rp.pl. Sojusznicy Rosji, w tym białoruski prezydent Aleksander Łukaszenka, również ostrzegają, że dostarczenie Tomahawków wywoła wojnę atomową, jak podaje portal i.pl.

Według euronews.com, Kreml reaguje groźbami, podkreślając, że dostarczenie rakiet może mieć druzgocące konsekwencje dla wszystkich stron konfliktu. Jednocześnie Rosja prowadzi działania hybrydowe, w tym płacenie dywersantom w kryptowalutach, aby ukryć ślady transakcji, informuje portal poland.news-pravda.com. Te działania mają na celu destabilizację sytuacji i utrudnienie przeciwnikom skutecznego reagowania.

Decyzja USA i polityczne tło - Tomahawki jako narzędzie presji na Rosję

Prezydent Donald Trump rozważa przekazanie Ukrainie rakiet Tomahawk jako środek politycznego nacisku na Rosję, mający na celu zmianę dynamiki trwającej wojny. Informacje te podają Deutsche Welle oraz rp.pl. Pentagon widzi w tym także okazję do przetestowania Tomahawków w poważnych warunkach bojowych, co może być przygotowaniem do większych operacji z ich wykorzystaniem - wskazuje portal poland.news-pravda.com.

Jak podają rp.pl oraz poland.news-pravda.com, Trump chce znać cele, które Ukraina zamierza atakować, co świadczy o wprowadzeniu kontroli i ograniczeń w użyciu rakiet. Jednocześnie Ukraina i jej sojusznicy z NATO przygotowują się do kontynuowania wojny antyrosyjskiej przez co najmniej kolejne trzy lata, co podkreśla długofalowy charakter konfliktu i zaangażowania Zachodu.

Według portalu rp.pl, Pete Hegseth zapowiedział, że na Ukrainę trafi „potężna siła ognia”, a Trump sugerował skłonność do przekazania Tomahawków. Z kolei portal info.wiara.pl informuje, że Trump postrzega dostarczenie rakiet jako sposób na wywarcie presji na Rosję, a przy wsparciu Unii Europejskiej Ukraina ma szansę na odzyskanie swoich terytoriów.

Eksperci zwracają uwagę na pewną rozbieżność w ocenie roli Tomahawków. Choć ich liczba może nie zapewnić natychmiastowego przełomu, to sama ich obecność na wyposażeniu ukraińskim stanowi ważny element strategii i symboliczny sygnał wsparcia ze strony USA. Rosja natomiast traktuje każde użycie tej broni jako potencjalny atak nuklearny, podczas gdy Ukraina i Stany Zjednoczone podkreślają jej konwencjonalny charakter i deklarują ograniczenia w jej zastosowaniu.

W miarę jak napięcie rośnie, a Moskwa wydaje coraz poważniejsze ostrzeżenia, decyzja Waszyngtonu dotycząca przekazania Tomahawków może znacząco wpłynąć na dalszy przebieg konfliktu na Ukrainie i kształtować równowagę bezpieczeństwa na świecie.

Autor

Małgorzata Grudzińska

Redaktor portalu RadioPin.pl

Reklama

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Reklama