Premier Chorwacji Andrej Plenković ogłosił w środę, że jego kraj na tym etapie nie przystąpi do Rady Pokoju utworzonej przez Donalda Trumpa. To już drugi europejski kraj po Słowacji, który odkłada decyzję w sprawie kontrowersyjnej inicjatywy amerykańskiego prezydenta.
- Chorwacja odmówiła przystąpienia do Rady Pokoju Trumpa, czekając na stanowisko UE
- Słowacja także odrzuciła inicjatywę, obawiając się konfliktu z ONZ
- Kraje chcące stałego członkostwa muszą zapłacić około miliarda dolarów
- Trump ogłosił swoją inicjatywę w Davos z udziałem 19 liderów
- Wśród sygnatariuszy znaleźli się Viktor Orban i Javier Milei
Zagrzeb otrzymał zaproszenie do nowej inicjatywy ogłoszonej przez Trumpa w Davos, ale rząd Chorwacji stwierdził, że nie jest to odpowiedni moment na akcesję. Plenković zapowiedział przedstawienie szczegółowych powodów decyzji w późniejszym terminie. Dodał, że Chorwacja czeka na wspólne stanowisko Unii Europejskiej.
Słowacja boi się konfliktu z ONZ
Również Słowacja w środę ogłosiła odmowę. Premier Robert Fico był jeszcze bardziej konkretny w swoich zastrzeżeniach. Podkreślił, że kraj nie chce wspierać instytucji działającej równolegle do ONZ.
Rząd w Bratysławie zwrócił uwagę na realny problem. Mogłoby dojść do sytuacji, w której Słowacja, będąc w Radzie Pokoju, musiałaby wybierać między tym gremium a ONZ. To szczególnie ważne, bo kraj dąży do bycia niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ w latach 2028-2029.
Miliardy dolarów za członkostwo
Jeden szczegół może szczególnie odstraszać potencjalnych członków. Kraje chcące uzyskać stałe członkostwo w Radzie Pokoju muszą wnieść zobowiązanie finansowe w wysokości około miliarda dolarów.
To spore pieniądze nawet dla bogatszych państw europejskich. Dla Słowacji czy Chorwacji to mogą być astronomiczne kwoty w stosunku do budżetów państwa.
Kto już podpisał?
Trump ogłosił swoją inicjatywę w Davos w towarzystwie liderów 19 państw, którzy podpisali kartę założycielską. Wśród sygnatariuszy znaleźli się premier Węgier Viktor Orban i prezydent Argentyny Javier Milei.
Premier Chorwacji wskazał, że w jego kraju trwają oceny prawne i inne analizy propozycji złożonej przez Trumpa. Rozmawiał o tym z prezydentem Zoranem Milanoviciem, który uważa, że zaproszenie powinno trafić do krajowej rady bezpieczeństwa.
Europa wyraźnie podchodzi ostrożnie do nowej inicjatywy Trumpa. Pytanie, ile jeszcze krajów pójdzie śladem Chorwacji i Słowacji.


Komentarze