Belgijski Cercle Brugge wciąż nie odpuszcza w pogoni za Adrianem Siemieńcem. Trener, który z Jagiellonii uczynił prawdziwą maszynę do wygrywania, pozostaje na celowniku klubu z Brugii - i kluczowe decyzje mogą zapaść znacznie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.
- Belgijskie Cercle Brugge wciąż chce pozyskać Adriana Siemieńca
- 34-latek doprowadził Jagiellonię do pierwszego w historii Mistrzostwa Polski w 2024 roku
- Pod jego wodzą „Jaga” dotarła do ćwierćfinału Ligi Konferencji
- Cercle Brugge zajmuje 15. miejsce w Jupiler Pro League i walczy o utrzymanie
- Siemieniec ma kontrakt z Jagiellonią do 30 czerwca 2026 roku
Zastanawiasz się, dlaczego Belgowie tak uparcie polują na polskiego szkoleniowca? Wystarczy spojrzeć na to, co Siemieniec zrobił w Białymstoku. Przejmował zespół w głębokim kryzysie, a w 2024 roku poprowadził go do historycznego, pierwszego mistrzostwa Polski. I to nie wszystko - zdobył też Superpuchar Polski.
Europejska furia Jagiellonii
Ale prawdziwa magia zaczęła się w Europie. Jagiellonia pod wodzą 34-latka dotarła do ćwierćfinału Ligi Konferencji - coś, czego nikt się nie spodziewał. Teraz znów robią furorę na arenie międzynarodowej. Zespół awansował do fazy pucharowej, gdzie już niedługo zmierzy się w hitowym dwumeczu z włoską Fiorentiną.
Takie wyniki nie mogły pozostać niezauważone. Tomasz Włodarczyk z serwisu Meczyki.pl potwierdził w programie „Okno Transferowe”, że temat przenosin wciąż jest gorący:
„Informowałem już jakiś czas temu, później wiele razy słyszałem, że Cercle Brugge to był klub, to jest klub, który interesuje się Adrianem Siemieńcem”.
Walka o przetrwanie motywuje Belgów
Czemu Cercle Brugge tak desperacko szuka nowego trenera? Odpowiedź jest prosta - klub drży o ligowy byt. Zajmuje obecnie 15. miejsce w tabeli Jupiler Pro League i każdy punkt na wagę złota. Belgowie widzą w Siemieńcu architekta, który mógłby wyciągnąć ich z tarapatów.
Problem w tym, że Siemieniec ma ważny kontrakt z Jagiellonią do 30 czerwca 2026 roku. A „Jaga” raczej nie będzie chciała puścić trenera, który właśnie wprowadził ich na europejskie salony. Czy Belgowie są gotowi zapłacić odpowiednią kwotę za odstępne? To pytanie, na które wkrótce poznamy odpowiedź.
Wiele zależy też od wyników sportowych samego Cercle Brugge. Jeśli będą nadal tonąć w tabeli, presja na pozyskanie Siemieńca tylko wzrośnie. A jeśli znajdą się w jeszcze większych tarapatach? Wtedy mogą sięgnąć głęboko do kieszeni.
Źródło: Futbol - Piłka nożna


Komentarze