Beata Ścibakówna, uznawana za ikonę elegancji polskiego aktorstwa, zaskoczyła szczerością w programie „Mówię Wam” Mateusza Hładkiego. Żona Jana Englerta po raz pierwszy tak otwarcie przyznała się do kompleksów związanych z własną karierą.
- Ścibakówna przyznała, że wciąż nękają ją kompleksy związane z karierą
- Aktorka wyznała, że ma „niezaspokojoną ambicję, która nie daje jej spokoju”
- Skrytykowała polski hejt w mediach, porównując go z entuzjazmem za oceanem
- 2 marca 2026 roku premiera spektaklu „Bezimienne dzieło” w jej wykonaniu
- W obsadzie również Maciej Stuhr, Daniel Olbrychski i Jan Englert
Gorzkie wyznanie o własnej karierze
„Może aż takiej wielkiej kariery nie zrobiłam… Może to nie kompleks, może jakaś ambicja, która nie do końca została spełniona” - tak gorzko podsumowała swój dorobek Beata Ścibakówna. Te słowa mogą szokować fanów, którzy postrzegają ją jako spełnioną artystkę o imponującym CV.
Aktorka, zwykle kojarzona z posągowym spokojem, tym razem zrzuciła maskę pewnej siebie diwy. W rozmowie przyznała, że pod elegancko skrojonymi kostiumami wciąż kryje się „dziewczyna z Zamościa”, która do dziś walczy z cieniem własnych ambicji.
Polski hejt kontra amerykański entuzjazm
Ścibakówna nie kryła również rozczarowania rodzimą mentalnością. Aktorka, która niedawno wróciła z występów w USA i Kanadzie, zauważyła bolesną różnicę w odbiorze sztuki.
„Ja tego nie chcę, ja tego nie rozumiem. Nie czytam, staram się blokować te osoby. Jak widzę nawet małą zajawkę hejtu, ignoruję to” - wyznała stanowczo.
Jak donosi TVN7, podczas gdy za oceanem promuje się spektakle z entuzjazmem, w Polsce krytyka wylewa się na twórców, zanim film w ogóle trafi do kin. To obserwacja, która boli szczególnie artystów jej pokolenia.
Premiera „Bezimiennego dzieła” 2 marca
Mimo osobistych rozterek, Ścibakówna nie zwalnia tempa. Już 2 marca 2026 roku o godzinie 20:30 w TVP1 odbędzie się premiera spektaklu „Bezimienne dzieło” w reżyserii Jana Englerta - jej męża.
W obsadzie znaleźli się prawdziwi giganci polskiego aktorstwa: Maciej Stuhr, Daniel Olbrychski, sam Jan Englert, Grzegorz Małecki, Justyna Kowalska, Dominika Kluźniak, Arkadiusz Janiczek i Ireneusz Czop. To produkcja Teatru Telewizji, która zapowiada się jako jedno z ważniejszych wydarzeń kulturalnych marca.
Ciekawostką jest fakt, że w świecie polskiego aktorstwa wszystko się łączy. Marta Lipińska, znana widzom jako Michałowa z serialu „Ranczo”, jest matką operatora filmowego Michała Englerta - partnera Mai Ostaszewskiej. Takie połączenia pokazują, jak mocno przeplatają się losy polskich artystów.
Wyznanie Beaty Ścibakówny o kompleksach i niezaspokojonych ambicjach może zaskoczyć, ale też dodaje jej ludzkiego wymiaru. W końcu nawet ikony mają swoje słabości.
Źródło: Tvn7


Komentarze