Nacjonalistyczna Partia Bangladeszu (BNP) odniosła miażdżące zwycięstwo w pierwszych wyborach parlamentarnych od czasu upadku rządu Hasiny Wazed. Partia zdobyła 212 z 299 miejsc w parlamencie, co oznacza powrót do władzy po niemal dwóch dekadach.
- BNP zdobyła 212 z 299 miejsc w parlamencie bangladeskim
- Tarique Rahman, po 17 latach emigracji, zostanie premierem
- Partia młodych aktywistów zdobyła tylko 6 z 30 miejsc
- Wybory to pierwsze od powstania młodego pokolenia w 2024 roku
- Hasina Wazed uciekła do Indii po krwawych protestach
Powrót po latach emigracji
Na stanowisko premiera BNP wysunęła kandydaturę Tarique Rahmana, który wrócił do Bangladeszu dopiero po upadku rządu Hasiny - po 17 latach emigracji. Rahman zapowiada pojednanie narodowe i wdrożenie reform gospodarczych.
„Obywatele zaufali partii narodowej, która zdolna jest realizować marzenia i prośby artykułowane przez młodzież w trakcie protestów”
- ocenił w rozmowie z AFP Salahuddin Ahmed, przedstawiciel BNP.
Młodzi aktywiści przegrywają w wyborach
Paradoksalnie, Narodowa Partia Obywatelska, na której czele stoją młodzi aktywiści - bohaterowie ubiegłorocznych protestów - zdobyła tylko sześć z 30 miejsc, o które walczyła. To pokazuje, jak trudno przekształcić siłę protestów w poparcie wyborcze, jak zauważa Reuters.
Opozycyjna partia Jamaat-e-Islami wraz z sojusznikami zdobyła 77 mandatów, pozostając drugą siłą polityczną w nowym parlamencie.
Krwawy finał rządów Hasiny Wazed
Wybory te są pierwszymi od czasu ogólnokrajowego powstania młodego pokolenia w 2024 roku. Podczas lipcowych protestów władze brutalnie tłumiły demonstracje - zginęło co najmniej 1400 osób. Hasina Wazed, która rządziła krajem przez lata, ostatecznie uciekła do Indii.
BNP przedstawia się dziś jako formacja liberalno-demokratyczna, zapowiadając narodowe pojednanie. „Zemsta niczego nie przywróci. Jeśli uda nam się to kontrolować, jeśli zdołamy zjednoczyć kraj, może to przynieść coś dobrego” - mówił Rahman w swoich pierwszych wypowiedziach po wyborach.
Nowa era dla 170-milionowego kraju
W wyborach wzięło udział ponad 127 milionów osób, co świadczy o dużym zaangażowaniu społecznym. Zwycięstwo BNP oznacza potencjalny zwrot w kierunku demokracji po okresie autorytarnych rządów w tym 170-milionowym kraju.
Jak podawała lokalna stacja Jamuna TV, wyniki zostały ogłoszone w piątek. Teraz wszystkie oczy zwrócone są na nowy rząd i to, czy zdoła spełnić obietnice reform, które pchnęły młodych Bengalczyków do protestu.
Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL


Komentarze