Zmumifikowane ciało 70-letniej Stanisławy S., matki chrzestnej Tomasza Komendy, znaleziono w jej 19-metrowym mieszkaniu we Wrocławiu po blisko dwóch latach poszukiwań. Robotnicy natrafili na zwłoki podczas opróżniania komunalnego lokalu, choć sąsiedzi od maja 2024 roku prosili administrację o sprawdzenie mieszkania.
- 70-letnia Stanisława S. była matką chrzestną Tomasza Komendy
- Ciało znaleziono po dwóch latach poszukiwań w jej własnym mieszkaniu
- Sąsiedzi od maja 2024 roku prosili administrację o sprawdzenie lokalu
- Robotnicy odkryli zwłoki podczas opróżniania mieszkania przed eksmisją
- Sprawa ujawnia zaniedbania służb i administracji budynku
Sąsiedzi alarmowali przez miesiące
Pierwsze niepokojące sygnały dotyczące 70-letniej Stanisławy S. pojawiły się wiosną 2024 roku. Schorowana kobieta, która rzadko wychodziła z domu, zniknęła z pola widzenia sąsiadów jeszcze wcześniej - ostatni raz widziano ją w grudniu 2023 roku.
„To był chyba maj 2024 roku, jak pierwszy raz powiedzieliśmy administratorce budynku, że nas martwi, co się stało z panią Stanisławą. Potem jeszcze kilka razy prosiliśmy, żeby sprawdzili jej mieszkanie, a może wezwali straż pożarną, bo robactwo nam już krążyło po klatce, mówiliśmy, że stamtąd idzie”
- relacjonuje jedna z sąsiadek w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.
Administracja budynku jednak nie podjęła działań. Mieszkańcy usłyszeli, że w przypadku niesłusznego wezwania służb zostaną obciążeni kosztami interwencji.
Rodzina dowiedziała się po roku
Teresa Klemańska, siostra Stanisławy S., o zaginięciu dowiedziała się dopiero rok później. Stało się to wtedy, gdy administracja zaczęła przygotowania do eksmisji za zadłużenie, a na drzwiach mieszkania pojawiła się kartka informująca o planowanym „wejściu komisyjnym”.
Relacje między siostrami były napięte.
„Myślałam, że będę miała w niej wsparcie, a ta mnie zwyzywała, że jestem matką mordercy, wychowałam bandytę, okropne rzeczy mówiła, wstyd nawet powtarzać”
- wspomina Teresa Klemańska.
Mimo konfliktów rodzinnych, śmierć siostry w takich okolicznościach wstrząsnęła kobietą.
„Moja siostra była, jaka była. Wybaczyłam jej, choć nigdy nie zapomniałam, co mi zrobiła. Na taką śmierć jednak nie zasłużyła, żeby dwa lata leżeć w łazience na podłodze”
- dodaje Teresa Klemańska.
Związek z historią Tomasza Komendy
Stanisława S. była matką chrzestną Tomasza Komendy - mężczyzny, który niesłusznie spędził 18 lat w więzieniu za morderstwo i gwałt, których nie popełnił. Sprawa Komendy stała się jedną z najbardziej głośnych pomyłek sądowych w Polsce.
W 2018 roku Sąd Okręgowy w Opolu zasądził na rzecz Tomasza Komendy rekordowe odszkodowanie - 12 milionów złotych zadośćuczynienia i ponad 800 tysięcy złotych odszkodowania. Łącznie otrzymał 13 milionów złotych.
Śmierć matki chrzestnej w tak dramatycznych okolicznościach ponownie zwraca uwagę na problem zaniedbań instytucjonalnych - tym razem nie w wymiarze sprawiedliwości, ale w codziennym funkcjonowaniu służb i administracji lokalnej.
Źródło: TVN24


Komentarze