W domu przy ul. Platanowej w Rybniku znaleziono ciała byłego prokuratora Jerzego Hopa (68 l.) i jego syna Łukasza (41 l.). Odkrycie wstrząsnęło sąsiadami, którzy od miesięcy obserwowali postępujące podupadanie nieruchomości.
- W Rybniku znaleziono ciała byłego prokuratora Jerzego Hopa (68 l.) i jego syna Łukasza (41 l.)
- Dom przy ul. Platanowej był zaniedbany, z wyłączonym prądem i gazem
- Hop był skazany na 8 lat więzienia za wyłudzenie 1,7 mln zł
- Sąsiedzi jesienią wzywali policję z powodu otwartych drzwi
- Policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich
Drzwi domu są już opieczętowane przez policję. Przed budynkiem stał pojemnik z popiołem, a w oknach opuszczone rolety. To obraz, który od dłuższego czasu niepokoił mieszkańców Platanowej.
Sąsiedzi wzywali policję jesienią
„Żona pana Łukasza zmarła już jakiś czas temu i od tego momentu wszystko zaczęło podupadać. Jesienią wzywaliśmy nawet policję. Powodem były otwarte przez dłuższy czas drzwi wejściowe u pana Jerzego”
- relacjonuje jedna z sąsiadek w rozmowie z „Faktem”.
Dom sprawiał wrażenie opuszczonego. Jak się okazało, w środku panował kompletny bałagan.
„Było tam bardzo dużo śmieci, butelek i ogólnego bałaganu. Podobno było naprawdę źle”
- dodaje rozmówczyni dziennikarzy.
Najgorsze obawy mieszkańców się potwierdziły. Odkrycie ciał 7 marca 2026 roku wstrząsnęło całą okolicą.
Kim był Jerzy Hop?
Jerzy Hop to postać, która na zawsze wpisała się w czarne karty polskiego wymiaru sprawiedliwości. Były prokurator Apelacyjny w Katowicach został skazany na 8 lat więzienia za wyłudzenie 1,7 mln zł od firm w latach 1993-2002.
W trakcie procesu próbował bronić się przed zarzutami. Mówił wówczas o jednej z ofiar:
„Oszukiwanie jej byłoby jak okradanie własnej rodziny”
. Nie pomogło mu to jednak uniknąć kary.
Sprawa Hopa była głośna ze względu na jego wysoką pozycję w prokuraturze. Współoskarżony w sprawie wyłudzeń był też Krzysztof G., przyjaciel byłego prokuratora.
Śledztwo w toku
Policja prowadzi obecnie postępowanie w sprawie przyczyn śmierci obu mężczyzn. Wstępnie funkcjonariusze wykluczyli udział osób trzecich, ale dokładne okoliczności tragedii nadal wyjaśniają.
Państwo w domu brakowało podstawowych mediów - prąd i gaz były wyłączone. To tylko potwierdza relacje sąsiadów o postępującej degradacji nieruchomości i życia jej mieszkańców.
Sprawa przypomina o długotrwałych konsekwencjach afer korupcyjnych w organach ścigania i ich wpływie na życie nie tylko samych sprawców, ale też ich rodzin.
Źródło: Fakt


Komentarze