Szczątki zestrzelonego irańskiego drona spadły na budynki Etihad Towers w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich - Abu Zabi, raniąc dwie osoby: kobietę i dziecko. To część większej fali ataków Teheranu w odpowiedzi na sobotnie bombardowanie Iranu przez Izrael i USA.
- Szczątki irańskiego drona spadły na Etihad Towers w Abu Zabi, raniąc kobietę i dziecko
- Irańskie drony uderzyły też w omański port Duqm, raniąc pracownika
- Zaatakowano tankowiec Skylight z 20-osobową załogą, czterech marynarzy rannych
- To odpowiedź na sobotnie zabicie ajatollaha Ali Chameneiego przez Izrael i USA
- Eksplozje słyszano w Dubaju, Manamie, Katarze i Rijadzie
Etihad Towers to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kompleksów wieżowców w Abu Zabi. Teraz stał się celem przypadkowym - władze ZEA przekazały, że poszkodowane w incydencie zostały dwie osoby. Szczegóły ich stanu nie zostały ujawnione.
Seria ataków na całym regionie
To nie jedyny cel irańskich ataków. Wcześniej tego samego dnia dwa drony uderzyły w port Duqm w Omanie. „Jeden dron uderzył w miejsce zamieszkania pracowników, raniąc jednego z pracowników” - podały tamtejsze media. Szczątki drugiego spadły w pobliżu zbiorników z paliwem, ale nie spowodowały szkód.
Jeszcze większe straty poniósł tankowiec Skylight płynący pod flagą Palau. Jak przekazała omańska agencja prasowa: „Centrum Bezpieczeństwa Morskiego poinformowało, że tankowiec Skylight został zaatakowany w odległości pięciu mil morskich na północ od portu Chasab w muhafezie Musandam”.
Całą 20-osobową załogę - 15 Hindusów i pięciu Irańczyków - ewakuowano. Czterech marynarzy odniosło obrażenia różnego stopnia.
Odpowiedź za śmierć Chameneiego
Te ataki to bezpośrednia odpowiedź na sobotnie bombardowanie Iranu przez siły izraelsko-amerykańskie. W wyniku nalotów zginął najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, wraz z rodziną.
Iran nie ograniczył się tylko do ZEA i Omanu. W niedzielę rano eksplozje było słychać w Dubaju, stolicy Bahrajnu - Manamie, Katarze oraz Rijadzie. Irańskie drony spadły między innymi na port Jebel Ali w Dubaju i lotnisko w Manamie.
Dla Polaków planujących podróże do regionu oznacza to znacznie zwiększone ryzyko. A wpływ na globalne rynki ropy - i w konsekwencji ceny paliw w Polsce - może być odczuwalny już w najbliższych dniach.
Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL


Komentarze