Stellan Skarsgård wcielił się w rolę ojca, który przez lata zaniedbywał rodzinę dla kariery filmowej. Najnowszy film Joachima Triera „Wartość sentymentalna” trafił do polskich kin, prezentując historię skomplikowanych relacji rodzinnych z udziałem szwedzkiego aktora.
- Stellan Skarsgård gra nieobecnego ojca i reżysera Gustava
- Film zdobył Grand Prix na Festiwalu w Cannes w 2025 roku
- Produkcja otrzymała dziewięć nominacji do Oscarów
- Muzykę skomponowała polska artystka Hania Rani
- Budżet filmu wynosił niespełna 8 milionów dolarów
W filmie Skarsgård występuje u boku Renate Reinsve i Ingi Ibsdotter Lilleaas, które grają jego córki - Norę i Agnes. Po śmierci matki siostry ponownie spotykają się z ojcem, który przez lata przedkładał karierę nad rodzinę.
Gustav - symbol nieobecnego ojca
Postać Gustava w wykonaniu Skarsgårda to, jak określa krytyk Piotr Grabarczyk, „symbol nieobecnego ojca, który cieszy się, że dzieci 'jakoś wyrosły na ludzi’, poklepując się za to po ramieniu z ulgą i bez krzty autorefleksji”.
Historia nabiera rumieńców, gdy Gustav proponuje Norze główną rolę w swoim nowym projekcie. Kiedy córka odmawia, jej miejsce zajmuje młoda hollywoodzka gwiazda - Elle Fanning. To jeszcze bardziej komplikuje relacje i wzmacnia długo niewypowiedziane napięcia.
Cannes i droga do Oscarów
Film miał światową premierę 21 maja 2025 roku na 78. Festiwalu Filmowym w Cannes. Tam też zdobył Grand Prix oraz ponad 19-minutową owację na stojąco - co jednocześnie urosło do rangi absurdu i najwyższej możliwej pochwały.
Jako mała, intymna produkcja za niespełna 8 milionów dolarów, „Wartość sentymentalna” może nieźle namieszać pośród gigantów przemysłu. Film otrzymał dziewięć nominacji do Oscarów, co czyni go czarnym koniem tegorocznej gali.
Polski akcent w międzynarodowej produkcji
Szczególnie dla polskich widzów interesujący może być fakt, że muzykę do filmu skomponowała Hania Rani - uznana polska artystka, znana z eksperymentów na granicy klasyki i elektroniki.
Jak podkreśla Grabarczyk, „Wartość sentymentalna” rzuca wyzwanie widzowi historią o zardzewiałych relacjach rodzinnych, meta-filmowymi elementami i nie-hollywoodzkim tempem. W rzeczywistości pełnej smartfonów i informacyjnej kakofofnii, ten film ma być kojącym balsamem dla rozbieganych oczu.
Joachim Trier, norweski reżyser znany z kultowego już „Najgorszego człowieka na świecie”, ponownie udowadnia, że potrafi opowiadać o skomplikowanych ludzkich relacjach z wyjątkową wrażliwością.
Źródło: WP Film


Komentarze