Zofia Wichłacz, gwiazda „Miasta 44” i „Pokotu”, po czterech latach względnej nieobecności w branży filmowej publicznie ogłosiła powrót do aktorstwa. W poście na mediach społecznościowych aktorka przyznała, że „zatęskniła za graniem i za kinem”, szczególnie autorskim i odważnym.
- Zofia Wichłacz publicznie prosi o pracę po czterech latach mniejszej aktywności
- Nowy film aktorki „Zima pod znakiem Wrony” ma premierę 20 lutego
- Podczas przerwy studiowała psychologię i zbierała inspiracje twórcze
- Zaprasza przedstawicieli branży na spotkania wiosną
- Wcześniej zrezygnowała z Akademii Teatralnej przez negatywne doświadczenia
Powrót po studiach psychologii
28-letnia aktorka nie ukrywa, że ostatnie lata poświęciła na inne zajęcia. „W ostatnich latach byłam trochę mniej obecna w branży, jednak przyszedł moment, że zatęskniłam za graniem i za kinem” - pisze Wichłacz w swoim poście.
Podczas tej przerwy studiowała psychologię, co jak sama przyznaje, przyniosło jej „mnóstwo inspiracji i energii twórczej”. W międzyczasie zrobiła jednak jeden film - „Zima pod znakiem Wrony”, który ma premierę właśnie dziś, 20 lutego.
Od „Miasta 44” do zniknięcia z mediów
Zofia Wichłacz zadebiutowała na szklanym ekranie jako „Biedronka” w filmie „Miasto 44” Jana Komasy. Ta rola przyniosła jej nagrodę Orła oraz Złotego Lwa na Festiwalu Filmowym w Gdyni w 2014 roku. Uznano ją wówczas za odkrycie polskiego kina.
Później zagrała w prestiżowych produkcjach - „Powidoki” Andrzeja Wajdy, „Pokot” Agnieszki Holland czy serialu Netflixa „1983”. W 2017 roku otrzymała nawet nagrodę European Shooting Stars na festiwalu w Berlinie.
Kontrowersyjne odejście z Akademii Teatralnej
W pewnym momencie kariery Wichłacz zrobiło się cicho. Aktorka wcześniej studiowała przez jeden semestr w Akademii Teatralnej w Warszawie, ale zrezygnowała z powodu negatywnych doświadczeń.
„Czułam, że z każdym tygodniem, miesiącem spędzonym w tej instytucji zamykam się bardziej, staję się bardziej lękliwa, wycofana, przerażona” - mówiła wówczas o swoim czasie w akademii.
Odejście z uczelni nazwała „najlepszą z możliwych decyzji” ze względu na sytuacje „poniżania, nękania, a nawet molestowania studentów”.
Otwarte zaproszenie dla branży
Teraz Wichłacz nie ukrywa, że szuka nowych projektów. W swoim poście zaprasza „chętnych wymianą doświadczeń i energii na wiosnę na kawę”. To dosyć nietypowe podejście w branży, gdzie kontakty zazwyczaj nawiązuje się przez agentów i castingi.
Aktorka podkreśla, że szczególnie interesuje ją „kino autorskie, odważne, niebanalne”. Po czterech latach przerwy i doświadczeniach ze studiów psychologii może to być świeży oddech w jej karierze.
Źródło: Dziennik.pl


Komentarze