Płaca minimalna w Polsce może przekroczyć psychologiczną barierę 5000 zł brutto już w 2027 roku. Wszystko wskazuje na to, że wzrost będzie naturalną konsekwencją obecnych trendów, nawet bez rewolucyjnych zmian w przepisach.
- Obecna płaca minimalna wynosi 4806 zł brutto (3606 zł netto)
- Prognozowany wzrost do ponad 5000 zł w 2027 roku
- Spór między Dziemianowicz-Bąk a Domańskim o sposób ustalania wysokości
- Polska ma 16 miesięcy opóźnienia we wdrożeniu unijnej dyrektywy
- Projekt ustawy już w Stałym Komitecie Rady Ministrów
Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 4806 zł brutto, co daje na rękę 3606 zł. To już około 51 proc. przeciętnej krajowej. A tu się właśnie zaczyna polityczny spór.
Dziemianowicz-Bąk kontra Domański
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Ministerstwa Rodziny chce, żeby minimalne wynagrodzenie odpowiadało 55% prognozowanej średniej krajowej. Andrzej Domański z resortu finansów? Ma swoje wątpliwości. I nie dziwi to nikogo, kto zna realia budżetowe.
Jak donosi „Fakt”, w rządzie toczy się wielomiesięczny spór o sposób ustalania wysokości najniższej krajowej. Procedura jest skomplikowana - najpierw propozycje składają rząd, związki zawodowe i pracodawcy. Gdy nie ma zgody, decyduje Rada Ministrów.
Unijna dyrektywa pod presją czasu
Problem w tym, że Polska ma już 16 miesięcy opóźnienia we wdrożeniu unijnej dyrektywy. Termin minął 15 listopada 2024 roku. Dyrektywa wymaga jasnego mechanizmu oraz utrzymania płacy minimalnej na poziomie 60% mediany lub 50% średniej płacy.
Projekt ustawy wdrażającej te przepisy trafił 19 lutego pod obrady Stałego Komitetu Rady Ministrów. Czyli tempo jest już naprawdę wysokie.
Co się zmieni w praktyce?
Według planów, stopniowo będą wyłączane z minimalnego wynagrodzenia różne dodatki - funkcyjny, za pracę w szkodliwych warunkach czy premie. To oznacza, że podstawa będzie wyższa, ale struktura płac może się zmienić.
W uzasadnieniu projektu ustawy czytamy:
„Relacja minimalnego wynagrodzenia za pracę do przeciętnego wynagrodzenia sukcesywnie rośnie. W 2023 r. relacja ta wynosiła 50 proc., a w 2024 r. - 52,6 proc.”
I tu właśnie resort Dziemianowicz-Bąk argumentuje, że „zasadnym jest, aby poziom orientacyjnej wartości referencyjnej był ustalony na wyższym poziomie”.
5000 zł to już niedługo
Czy 5000 zł to realna kwota? Wszystkie prognozy wskazują, że tak. Nawet bez drastycznych zmian w przepisach, naturalna dynamika wzrostu płac w Polsce prowadzi w tym kierunku.
Dla milionów Polaków to może oznaczać konkretną różnicę w portfelu. Pytanie tylko, czy rząd zdąży pogodzić stanowiska przed ostatecznym terminem wdrożenia unijnych wymogów.
Źródło: Super Biznes


Komentarze