Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna wciąż nie może znaleźć właściwego rytmu. W sobotę 7 lutego o godzinie 14:45 stołeczna drużyna zagra na wyjeździe z Arką Gdynia, mając za sobą kolejną porażkę w Ekstraklasie.
- Mecz Arka Gdynia - Legia Warszawa rozpocznie się w sobotę o 14:45
- Legia przegrała ostatni mecz już z Papszunem jako trenerem
- Poprzedni mecz Arki w Radomiu został odwołany
- Legia ma pięciu kontuzjowanych zawodników
- Papszun zablokował transfer Kapuadiego do Serie A
Nowy trener Legii ma przed sobą trudne zadanie. Po przejęciu drużyny od poprzednika, Papszun liczył na szybką poprawę wyników, ale ostatnia kolejka nie przyniosła oczekiwanej zmiany. „Nadal cieniuje. Teraz będzie chciała się wreszcie przełamać” - tak eksperci oceniają obecną sytuację stołecznej drużyny.
Problemy kadrowe przed wyjazdem do Gdyni
Legia będzie musiała radzić sobie bez pięciu zawodników. Kontuzjowani są Kacper Chodyna, Steve Kapuadi, Jean-Pierre Nsame, Rúben Vinagre i Paweł Wszołek. Wątpliwy jest też występ Samuela Kovačika.
Ale jest też dobra wiadomość - Jean-Pierre Nsame zaliczył szybszą regenerację niż przewidywano i niedługo powinien wrócić do gry. Co ciekawe, Steve Kapuadi był bliski odejścia z drużyny, ale Marek Papszun zablokował jego transfer do Serie A.
Arka z niewiadomą przed własną publicznością
Gospodarze też mają swoje problemy. Poprzedni mecz Arki w Radomiu został odwołany, więc trudno ocenić, w jakiej dyspozycji będzie drużyna z Gdyni. To dodatkowa niewiadoma przed sobotnim starciem.
Jedynym pewnym nieobecnym w składzie Arki jest Dominick Zator, który zmaga się z kontuzją. Pozostali piłkarze powinni być dostępni dla trenera.
Według przewidywanych składów, Arka wystąpi w ustawieniu 3-4-2-1 z Espiau na szpicy ataku, podczas gdy Legia postawi na formację 3-4-3 z Rajovićiem w środku napadu.
Sobotni mecz może być punktem zwrotnym dla obu drużyn - Arka będzie chciała wykorzystać domowy teren, a Legia desperacko potrzebuje zwycięstwa, żeby udowodnić, że zmiana trenera rzeczywiście może przynieść poprawę.
Źródło: weszlo.com


Komentarze