Podczas gali Grammy 2026 w Los Angeles prowadzący Trevor Noah nie oszczędził Nicki Minaj, żartując z jej kontrowersyjnego poparcia dla Donalda Trumpa. Komik nawiązał do niedawnej wizyty raperki w Białym Domu, co wywołało salwy śmiechu na widowni.
- Trevor Noah na Grammy 2026 zażartował z poparcia Nicki Minaj dla Trumpa
- Komik sparodiował prezydenta, nawiązując do tekstów raperki
- Minaj nazywa się „fanką numer 1” Donalda Trumpa
- Raperka spotkała się z prezydentem w Białym Domu
- Noah prowadził galę Grammy po raz szósty i ostatni
Noah parodiuje Trumpa na scenie Grammy
„Nicki Minaj nie ma z nami. Nadal jest w Białym Domu z Donaldem Trumpem, omawiając bardzo ważne kwestie” - żartował Noah na scenie 1 lutego 2026 roku. Komik nie poprzestał na tym komentarzu.
W swojej parodii prezydenta Noah nawiązał bezpośrednio do znanych tekstów Minaj: „Sebciu Nicki, mam największy tyłek! Wszyscy tak mówią. Wiem, że mówią, że to ty, ale to ja.” Żart wywołał entuzjastyczne reakcje publiczności zgromadzonej w Los Angeles.
To był ostatni występ Noah’a jako prowadzącego Grammy - ceremonia 2026 była jego szóstą i finałową w tej roli.
Nicki Minaj broni swojego poparcia
Raperka nie ukrywa swojego poparcia dla administracji Trumpa. W ostatnich wypowiedziach jasno określiła swoje stanowisko polityczne.
„Jestem prawdopodobnie fanką numer 1 prezydenta i to się nie zmieni. Nienawiść lub to, co ludzie mają do powiedzenia, w ogóle na mnie nie wpływa. Właściwie motywuje mnie to do większego wspierania go” - mówiła Minaj.
Artystka pojawiła się na wydarzeniu Turning Point USA, gdzie wyraziła „szacunek i podziw” dla Trumpa. Skrytykowała też gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma.
Kontrowersje i dezaktywacja Instagrama
Poparcie Minaj dla Trumpa wywołało falę krytyki w social mediach. Raperka ostro skomentowała też działania dziennikarza Don Lemona oraz protesty ICE w Minnesocie, co spotkało się z zarzutami o homofobię.
W konsekwencji narastających kontrowersji Minaj zdecydowała się dezaktywować swoje konto na Instagramie.
Polityka na Grammy 2026
Gala nie ograniczyła się tylko do żartów Noah’a. Głos w sprawach politycznych zabrali też Bad Bunny, Billie Eilish i Olivia Dean, którzy krytykowali działania ICE i obecną administrację USA.
To pokazuje, jak bardzo polityka przeniknęła do amerykańskiej branży muzycznej. Dla polskich odbiorców może to być przykład różnic w podejściu do angażowania się artystów w politykę po obu stronach Atlantyku.
Źródło: cgm.pl


Komentarze