Olympique Lyon zmierzy się dziś z PAOK Saloniki w ramach Ligi Europy na swoim Groupama Stadium. Mecz rozpocznie się o godzinie 21:00 czasu polskiego i zapowiada się na emocjonujące starcie między francuskimi i greckimi piłkarzami.
- Lyon podejmie PAOK na Groupama Stadium 29 stycznia o 21:00
- W poprzednim meczu Lyon wygrał z greckim zespołem
- Gospodarze prowadzi Paulo Fonseca, PAOK - Razvan Lucescu
- W ostatnim spotkaniu bramki strzelali Giakoumakis i Himbert
- Mecz w ramach fazy pucharowej Ligi Europy
Drużyna Paulo Fonsecy ma przewagę domowego boiska i doświadczenie z poprzednich starć z greckim zespołem. Lyon w ostatnim meczu pokazał charakter, odrabiając straty po stratach bramkach PAOK-u.
Emocjonujący przebieg ostatniego meczu
Jak pokazało ostatnie spotkanie tych drużyn, kibice mogą spodziewać się goli. W 20. minucie PAOK objął prowadzenie po bramce Giorgosa Giakoumakisa. Grecki napastnik wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego od Živkovicia, pozostając całkowicie niepilnowany w polu karnym.
Lyon jednak szybko odpowiedział. W 33. minucie Rémi Himbert wyrównał stan meczu strzałem z trudnej pozycji między dwoma obrońcami, trafiając w dalszy róg bramki.
Goście z Salonik nie powiedzieli ostatniego słowa. W 66. minucie ponownie wykorzystali stały fragment gry. Soualiho Meïté przedskoczył Niakhaté i głową skierował piłkę do siatki po kolejnym rzucie rożnym.
Doświadczeni szkoleniowcy na ławkach
Za sukcesy Lyon odpowiada portugalski trener Paulo Fonseca, który przejął drużynę i wprowadził swój styl gry. Z kolei PAOK prowadzi Razvan Lucescu - rumuński szkoleniowiec z bogatym doświadczeniem w europejskich pucharach.
Oba zespoły pokazały w poprzednich meczach, że potrafią grać ofensywnie i wykorzystywać stałe fragmenty gry. To może oznaczać kolejne gole i emocje na Groupama Stadium.
Dla polskich kibiców mecz może być interesujący ze względu na poziom rozgrywek i możliwość obserwowania taktyki zespołów, które regularnie rywalizują w europejskich pucharach. Liga Europy to drugie najważniejsze klubowe rozgrywki w Europie po Lidze Mistrzów.


Komentarze