Reklama

O bezstronności mediów… i nie tylko

xrp_ledger_innowacyjna_blockchain_dla_biznesu_6ee28d3cf19b4561b0ad_1746745235

W sieci trwa burza po otatniej debacie w TVP, w której głównym elementem było starcie kandydata i założyciela Kanału Zero Krzysztofa Stanowskiego z prowadzącą Dorotą Wysoscką-Schnepf. Dzięki temu incydentowi, osoby jak dotąd żyjące w nieświadomości mogą zobaczyć, ile warte są publiczne, ale też niektóre prywatne media w naszym kraju.

Przypomnijmy, już na początku debaty Stanowski ostro zareagował na fakt, że mimo sprzeciwu większości z komitetów, pani Schnepf i tak zdecydowała się poprowadzić debatę. Wspominał kolokwialnie mówiąc o „braku wstydu”. Jak sam stwierdza podkręcił celowo atmosferę mówiąc „Nie jest to pierwszy raz w historii, kiedy osoba z nazwiskiem Schnepf przepytuje Polaków. Mam nadzieję, że wyjdziemy stąd cali i zdrowi” - przytaczając niejasną historię teścia dziennikarski, o której wspominaliśmy TUTAJ.

Schnepf odpowiedziała kandydatowi i przypomniała o tym, że za czasów Jacka Kurskiego ten miał swój program w TVP Sport („Stan Futbolu”) i zarabiał na tym. W sukurs prowadzącej poszły media wprost sprzyjające obecniej władzy (Onet itd.). wyliczając, że w ciągu 4,5 roku Krzysztof Stanowski wystawił faktury na „ponad milion złotych”. Mówiąc przy tym o przeprowadzonym „śledztwie”.

Problem w tym, że tuż po debacie, na swoim kanale, sam wprost przyznał, że początkowo jeden program kosztował TVP 4000 zł, a w końcowej fazie jego emisji ok. 6000 zł.

Licząc ilość tygodni w czteroipółletnim paśmie x 4000 nietrudno wyliczyć, że wychodzi ponad milion. Prosty rachunek. Żadne śledztwo. Przyjmując, że Krzysztof Stanowski mówi prawdę, że na ten koszt wliczała się całą produkcja, kamery, makijażystka, goście. To tak naprawdę zarobek dziennikarza, jeśli w ogóle był, to znikomy.

Żeby była jasność, mamy świadomość, że media prawicowe działają w dokładnie taki sam sposób. A nawet w przypadku poprzedniej władzy, publiczne media były jeszcze bardziej bezkompromisowe. Nie wierzymy w te banialuki, że Republika jest „domem wolnego słowa”, i że są bezstronne. Nic z tych rzeczy,

Reklama

Ale tak naprawdę nie o tym jest ten post. Podczas debaty, w momencie wspomnienia przez Stanowskiego historii dot. „innego Schnepfa przepytującego Polaków” przypomnieliśmy historię teścia dziennikarki w przytaczanym już artykule. Okazało się, że artykuł stał się niemal viralem zarówno na Facebooku, jak i w wyszukiwarce. Wyczuliśmy, że większość Polaków nie będzie wiedziała o które zajścia historyczne może chodzić kandydatowi. Ilość wejść na nasz portal była większa niż zwykle, mówiąc krótko, wszyscy klikali.

Efekt?

Niemal całkowite wyoutowanie naszej strony z wyszukiwarki. Nałożenie filtra/bana, który sprawił, że ruch spadł z dnia na dzień o ok. 70%.

Na szczęście, portal jest naszym dodatkiem, nie jest to nasze główne źródło zarobku. To jednak nie koniec. Niemal całkowite wyoutowanie nas z możliwości zarabiania na Google Adsense.

Żeby nie było, oto mail:

Czy generowaliśmy nieprawidłowy ruch? Oczywiście, że nie. Kupowanie ruchu nie ma żadnego sensu. Działamy w branży SEO i wiemy, że realni użytkownicy to jedyne, co może przynieść.

Naprawdę trudno wierzyć, że to przypadek.

Wygląda na to, że wolność słowa w Internecie ma się dobrze. Możesz powiedzieć wszystko, byleby nie trafiło to do szerszego grona odbiorców. Wtedy utniemy Ci zasięgi. „To się w pale nie mieści” 🙂

Autor

Redakcja

Redaktor portalu RadioPin.pl

Reklama

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Reklama