Dziś mija dokładnie 15 lat od feralnego dnia, który odmienił życie Roberta Kubicy. 6 lutego 2011 roku w Ronde di Andora doszło do wypadku, który przerwał na lata karierę pierwszego polskiego kierowcy Formuły 1.
- 6 lutego 2011 roku Robert Kubica miał wypadek w Ronde di Andora
- To miał być ostatni rajd w jego karierze - zespół F1 zakazywał mu startów
- Kubica jeździł rajdy, żeby być lepszym kierowcą w Formule 1
- Pilotem był Jakub Gerber, który wspomina motywacje Polaka
- Po wypadku minęło 8 lat, zanim Kubica wrócił do F1
Rajdy jako szkoła jazdy dla F1
Dlaczego w ogóle Kubica startował w rajdach? To pytanie zadawali sobie wszyscy po wypadku. Odpowiedź Polaka w podcaście Beyond the Grid brzmi jasno:
„Szukałem czegoś poza F1, co sprawi, że będę lepszym kierowcą, czego nie robią inni kierowcy. Nadal uważam, że w 2010 roku zdobywałem więcej punktów w określonych sytuacjach niż zdobywałbym bez rajdów”
Kubica wspomina konkretne korzyści - na przykład dłużej zostawał na oponach slick i zyskiwał miejsca. Żądza stania się lepszym kierowcą była ogromna, a rajdy ją zaspokajały.
„To był ostatni rajd w moim życiu”
Ironia losu? Ronde di Andora rzeczywiście miał być ostatnim rajdem Kubicy. Nie z powodu wypadku, ale decyzji zespołu.
„To był ostatni rajd, który miałem przejechać w moim życiu, bo wiedziałem, że zespół, w którym będę jeździł w przyszłym roku, nie pozwoli mi na jazdę w rajdach”
Start w tym rajdzie był wręcz przypadkowy. Zespół obsługujący Kubicę czuł się winny za liczne usterki w poprzednich wyścigach i zaoferował mu udział w Ronde di Andora jako rekompensatę.
Wspomnienia pilota
Jakub Gerber, pilot Kubicy, wspomina motywacje Polaka słowami, które dziś brzmią szczególnie:
„Robert mi kiedyś powiedział: 'Wiesz, jestem z siebie zadowolony, bo piąty weekend z rzędu jestem w sportowym aucie, startuję, rozwijam się. A inni nie mają takiej możliwości'”
Ta determinacja w dążeniu do perfekcji ostatecznie kosztowała go lata kariery. Ale też - paradoksalnie - pozwoliła na spektakularny powrót do F1 w 2019 roku.
Cena za ambicje
Kubica nigdy nie żałował decyzji o startach w rajdach, mimo konsekwencji:
„To prawda, że zapłaciłem wielką cenę i nadal ją płacę, ale to nie było tylko dla funu”
Wypadek w Ronde di Andora przerwał obiecującą karierę w Renault F1. Kubica, który w 2005 roku został Mistrzem Formuły Renault 3.5, musiał czekać osiem lat na powrót do królowej motorsportu.
15 lat później Robert Kubica wciąż jeździ - obecnie w endurance i DTM. Wypadek nie złamał jego pasji, tylko ją przekierował.
Źródło: Powrót Roberta Kubicy do F1


Komentarze